Już niebawem „Karpacki ogród deszczowy” przy Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle zostanie oddany. Zapewne będzie hucznie, będzie przecinanie wstęgi, będzie ksiądz z kropidłem, będą zasłużeni parlamentarzyści, samorządowcy i inni. Został zrealizowany z funduszy unijnych i zaprojektowany jako przestrzeń przyjazna środowisku. To hit czy kit?
– Kto wpadł na pomysł, by wszystkie obrzeża ścieżek wykonać z drewna? I takie wąskie, że dwa wózki inwalidzkie się nie miną. – Wózkiem inwalidzkim nie da się jeździć takimi żwirowymi alejkami. – Nawet wózkiem spacerowym z dzieckiem będzie trudno. – W butach na obcasie nie da się tam chodzić – to tylko przykłady pytań i wątpliwości, jakie zgłaszają nam zbulwersowani mieszkańcy powiatu.
A przecież miało to być przyjazne miejsce dla pacjentów i ich rodzin.
Dają to bierzemy! Nie ważne skutki
Podczas jednej z ostatnich sesji starosta jasielski Adam Pawluś bronił inwestycji, podkreślając jej proekologiczny charakter i źródło finansowania. – Projekt wpisuje się w działania na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu. Mieliśmy okazję sięgnąć po środki europejskie, więc to zrobiliśmy – tłumaczył.
„Karpacki Ogród Deszczowy” jest częścią międzynarodowego projektu „Budujemy w Jaśle, stabilizujemy w Svidničke”. Realizowany jest w ramach Programu Interreg Polska-Słowacja 2021-2027. Jego zadaniem ma być, cyt. pełny tytuł projektu, „wspieranie przystosowania się do zmiany klimatu i zapobiegania ryzyku związanemu z klęskami żywiołowymi i katastrofami, odporności, z uwzględnieniem podejścia ekosystemowego”. Brzmi bardzo poważnie, zobaczmy zatem tak to wsparcie z naszej strony będzie wyglądać.
Tu znowu cytat zaczerpnięty z projektu: „Inwestycja przy jasielskim szpitalu swoim zakresem obejmuje w szczególności: wykonanie ciągów pieszych z nawierzchni mineralnych o pow. ok. 540 m2, wykonanie ciągów pieszo-jezdnych z nawierzchni przepuszczalnej o powierzchni ok. 967m2 (z 10 miejscami parkingowymi), montaż elementów małej architektury (altana z zielonym dachem, ławki, kosze) i 46 latarni wyposażonych w OZE oraz dostawę i montaż wyposażenia placu zabaw”.
Do tego pojawić się ma sporo nowej zieleni: łąka kwietna – ok. 362 m2, żywopłot – ok. 774 m2, krzewy – ok. 2 268 m2, byliny – ok. 639 m2, trawy – ok. 408 m2, pnącza – ok. 552 m2, murawa rekreacyjna – ok. 1314 m2, ogrody deszczowe – ok. 1 335 m2.
Przedsięwzięcie obejmuje również odnowienie 12-o arowego parkowego stawu. I tu pojawia się pierwsza uwaga: po pierwotnym stawie ciężko było nawet znaleźć miejsce, a zatem to właściwie budowa całkowicie od zera. Upss!
Wartość całego projektu realizowanego przez Powiat Jasielski, to 4 082 450 zł, przy dofinansowaniu z Programu Interreg Polska – Słowacja 2021-2027 w wysokości 3 265 960 zł. Wkład własny powiatu wynosi 816 490 zł. Ale czy to są wszystkie wydatki Powiatu Jasielskiego z tego tytułu? Niestety na to pytanie nie znamy teraz odpowiedzi. Również i na inne dotyczące trwałości projektu, w tym przede wszystkim o przewidywaną wysokość bieżących kosztów jego utrzymania. To już tradycyjnie są skrzętnie skrywane przez starostę przed radnymi tajemnice. Pewnie dopiero po złożeniu sprawozdań z wykonania budżetu dowiemy się prawdy, choć jak życie i czas pokazuje to czasami dobrze trzeba się natrudzić aby dotrzeć do prawdy i wielkości faktycznych wydatków.
Ręce opadają!
Na początek poprosiłam o opinię eksperta Dominika Wróbla, autora i współautora kilkunastu planów zadań ochronnych dla obszarów Natura 2000 i kilkudziesięciu planów ochrony dla rezerwatów przyrody w województwach: podkarpackim, małopolskim, lubelskim i świętokrzyskim.
Zacznijmy od rzucających się w oczy budek dla ptaków, umieszczonych wraz z oświetleniem wytyczonych ścieżek na tych samych słupkach. Rozmieszczone chaotycznie, skierowane w różne strony (w tym ku południowi co nie powinno mieć miejsca) i zamontowane w takim zagęszczeniu, że żaden z terytorialnych ptaków pewnie ich nie zasiedli.
– Trochę to tak wygląda, jakby projektant miał wyobrażenie kreskówkowe, że każda budka gwarantuje zasiedlenie. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczeni ich na drzewach w liczbie nie większej niż 10 w całym parku a nie tylko przy alejkach. Umieszczenie ich na lampach to też słaby pomysł ze względu na zakłócenie rytmu dobowego przez światło. Wystawienie ich w różnych kierunkach bez uwzględnienia preferencji ptaków jest bez sensu – komentuje Dominik Wróbel.
Ciekawe czy utrzymanie budek, ich czyszczenie i konserwacja zostały w projekcie zapewnione i co ważniejsze, czy projekt parku został poprzedzony inwentaryzacją ornitologiczną.

Czy o to chodziło?
A co z wycinką starych drzew, która w bezprecedensowy sposób odbyła się na naszych oczach?
– Usunięcie części starych drzew pogorszyło funkcjonalność parku, pozbawiło go najważniejszych mikrosiedlisk, pogorszyło bioróżnorodność i ograniczyło zdolności do wiązania węgla przez eliminację głównych organizmów wiążących dwutlenek węgla. To sprawia, że projekt jest przeciwskuteczny – mówi D.Wróbel.
Przeciwskuteczny, czyli wywołujący skutki przeciwne do zamierzonych, czy o to chodziło projektantowi? I czy oceniający projekt zwrócili na to uwagę?
– W obecnej postaci park pozbawiony jest większości starych drzew zapewniających różnorodność schronień ptakom, nietoperzom i bezkręgowcom (dziuple, szczeliny podkorowe, pęknięcia pni, rozwidlenia pni i gałęzi) – twierdzi ekspert.
Patrząc na dostępne informacje, nic nie wiemy o ewentualnej inwentaryzacji chiropterologicznej, a chyba powinna być.
D.Wróbel podkreśla, że wnętrze części wschodniej parku stało się otwarte, przez co dla niektórych gatunków ptaków i nietoperzy stało się nieatrakcyjne, będzie nadmiernie nasłonecznione i całkowicie zmieni mikroklimat wnętrza parku.
Degradacja będzie postępować
To nie wszystko, co budzi wątpliwości. Jak wyjaśnia ekspert w tej dziedzinie, ubicie podłoża w trakcie prac, wygrabienie ściółki, a w niektórych miejscach podniesienie rzędnej podłoża przez nadsypanie gruntu, pogarsza warunki przeżyciowe drzew. – Degradacji uległa zapewne grzybnia mikoryzowa, bez której duże drzewa nie są w stanie odpowiednio się zaopatrywać w wodę i sole mineralne. Co więcej, podczas prac uległy uszkodzeniu niektóre drzewa i wspinające się po nich osobniki bluszczu więc degradacja drzewostanu będzie miała charakter postępujący. Nie wiadomo także jak zachowane drzewa zareagują na otwarcie wnętrza parku. Należy spodziewać się, że nastąpi częściowa defoliacja (utrata liści – dop. red.) niektórych drzew, jak zawsze gdy następuje rozformowanie zwartej pokrywy koron drzew w starych zadrzewieniach.
Zastanawiąjące jest uzyskanie pozwolenia na wycięcie tak znaczącej liczby drzew w jednym czasie. Park przy szpitalu był i jest jednym z największych skupień ornitofauny w mieście. Decyzja o wycince powinna być poprzedzona pogłębioną analizą co do przyrodniczych skutków takiego działania. Czy była, to raczej wątpliwe, a w każdym razie nie ma informacji o tym.
Na tym nie kończą się jeszcze uwagi eksperta.
– Przesypywanie mas podłoża na wcześniej wytworzonej glebie zmienia przepuszczalność gleby. Wcześniejsza gruzełkowata struktura pokryta ściółką została zastąpiona glebą pobraną z głębszych warstw wykopów. Warstwa ta zaskorupia się na powierzchni tworząc gliniastą polepę. Jest to sytuacja, w której gleba uległa degradacji. Należało wierzchnią warstwę zebrać i rozłożyć na powierzchni po zakończeniu prac wymagających głębokich wykopów. Obecnie nie można tego już odtworzyć.



Staw zabierze wszystko?
Poważnym problemem jest być może także ilość wody niezbędnej do napełnienia stawu. Nie wiadomo z jakiego areału będzie zbierał opady i nie wiadomo również jak obliczono te zasoby.Szczegółowe obliczenia powinny być zawarte w pozwoleniu wodnoprawnym i oparte na aktualnych danych meteorologicznych.
– Uwzględnić należy także ukształtowanie powierzchni dla określenia kierunku spływu wody oraz otoczenie parku siecią kanalizacji burzowej, zbierającej wody opadowe i odprowadzającej je poza park – wyjaśnia D.Wróbel. – Ukształtowanie otoczenia stawu i jego profil wskazują raczej, że zbierane będą do niego w istotnej ilości wody gruntowe, co przyczynić się może do zmniejszenia wilgotności gleb w wyżej położonych częściach parku. Spowoduje to dalsze pogorszenie kondycji drzew parkowych. Bez dopływu wody z zewnątrz nie da się napełnić stawu i nie generować negatywnego oddziaływania na park. W normalnej sytuacji woda jest z podłoża odprowadzana przez drzewa w procesie transpiracji ochładzając jednocześnie powietrze w otoczeniu szpitala. Teraz proces obiegu wody zostanie zmieniony i nie wiadomo czy zmiana ta nie wpłynie na pogorszenie mikroklimatycznych warunków wokół budynków szpitalnych. Kolektor odprowadzający wodę ze stawu wskazuje na możliwość szybkiego odwodnienia całego terenu. Tak więc woda, która wsiąkała w podłoże zostanie teraz zdrenowana przez staw, częściowo z puli, z której korzystały drzewa i odparowana z tafli wody, której nadmiar będzie wyprowadzany bezpośrednio do Jasiołki. Dotąd woda ta pozostawała w glebie.
Całość gospodarki wodnej inwestycji powinna być określona w projekcie lub koncepcji oraz w pozwoleniu wodnoprawnym. Takie pozwolenie jest tu wymagane gdyż następować będzie zapewne zasilanie stawu kanałem, rowem lub innym urządzeniem, a także będzie możliwość odprowadzenia wody do rzeki.
Kto za to zapłaci?
Niedługo inwestycja zostanie zakończona, ale to przecież nie koniec prac. Zaplanowano tam wiele różnych form zieleni, rabaty, łąki koszone w różnych terminach, krzewy … Ktoś będzie musiał o to stale dbać, a to pociąga za sobą określone wydatki, które należy regulować. Nie można tego robić ad hoc, gdyż zaniedbania doprowadzą do utraty walorów dekoracyjnych i użytkowych roślin, nie pisząc o trwałości projektu.






Podsumowując, już tylko pobieżny ogląd wskazuje na braki w przygotowaniu koncepcji i niewystarczający nadzór przyrodniczy nad inwestycją. – Ogólnie, przedsięwzięcie takie nie powinno być realizowane w obrębie substancji parkowej, gdzie walory przyrodnicze wymagały przeprowadzenia niewielkich prac konserwacyjnych, ogrodniczych i arborystycznych. Całość przedsięwzięcia powinna być zlokalizowana w miejscu, gdzie z jej realizacją nie wiązałoby się zniszczenie części istniejącego parku – twierdzi Dominik Wróbel.
Nasz ekspert zaznacza przy tym, że część wątpliwości mogłaby zostać rozwiana przez upublicznienie projektu, jednak wydaje się, że większość zastrzeżeń i wątpliwości jest mocno uzasadniona.
artykuł powiązany: Dotacja bez refleksji. Deszcz pieniędzy, susza rozsądku
Ewa Wawro
———————————————————————————-

Dr Dominik Wróbel – ekspert jest autorem i współautorem kilkunastu planów zadań ochronnych dla obszarów Natura 2000 i kilkudziesięciu planów ochrony dla rezerwatów przyrody w województwach: podkarpackim, małopolskim, lubelskim i świętokrzyskim.




























































