Od 2 października Centrum Rehabilitacji przy ul. Kraszewskiego w Jaśle rozpoczęło realizację zabiegów fizjoterapeutycznych w trybie komercyjnym. To efekt drastycznego ograniczenia kontraktu z Narodowego Funduszu Zdrowia – z dotychczasowej kwoty ponad pół miliona złotych kwartalnie do zaledwie 45 tysięcy zł. Pacjenci są kierowani do długich kolejek, a najbliższy dostępny termin rehabilitacji w systemie NFZ to… sierpień przyszłego roku.
Fatalny wynik konkursu NFZ
Jak wyjaśnia dyrektor szpitala Henryk Przybycień, jasielski szpital złożył ofertę w konkursie NFZ, jednak ta została odrzucona, a odwołania nie przyniosły skutku. Według NFZ zadecydował ranking ofert, w którym jasielska propozycja znalazła się nisko z uwagi m.in. na niewystarczające wykazanie dostępności usług – na 20 pracowników zgłoszono zaledwie jedną osobę na popołudnia. Błąd ten kosztował jasielską placówkę niemal cały kontrakt.
Interwencja radnej Wawro
O sprawie głośno zrobiło się podczas wrześniowej sesji Rady Powiatu. – Odebrałam kilkanaście telefonów od pacjentów. Byli mocno oburzeni: „co się dzieje?! Wszystkie zabiegi zawieszone!” – mówiła radna Ewa Wawro. – Sama korzystałam z rehabilitacji na Kraszewskiego i wiem, jak profesjonalna jest tam kadra (…)Nie możemy pozwolić, by ten zespół rehabilitantów się rozpadł – dodała.

Aby ratować Centrum przed grożącą likwidacją radna Wawro zaproponowała, by – oprócz zabiegów finansowanych z NFZ – szpital rozważył także ofertę komercyjną, umożliwiając pacjentom kontynuację leczenia za opłatą, a personelowi fizjoterapeutycznemu zachowanie zatrudnienia. Dyrekcja szpitala przystała na tę propozycję.
Rehabilitacja za opłatą – opinie są podzielone
Wprowadzenie płatnych zabiegów spotkało się z mieszanymi reakcjami. Część pacjentów – szczególnie tych, którzy mogą sobie pozwolić na taki wydatek – przyjęła decyzję z ulgą. – Wolę zapłacić i dostać się od razu, niż czekać do sierpnia przyszłego roku – komentuje pani Anna z Jasła.
Radości nie kryją też same fizjoterapeutki. – To dla nas realna szansa na przetrwanie. Już myślałyśmy, że nasze Centrum zostanie zlikwidowane – mówią zgodnie.
Są jednak też głosy rozczarowania. – Teraz tylko bogaci mają dostęp do rehabilitacji. Biedni zostali z niczym – komentuje rozgoryczony pacjent, który trafił na listę oczekujących w NFZ.
Nie ma wątpliwości – decyzja o wprowadzeniu odpłatnych zabiegów to kompromis między dramatyczną sytuacją finansową szpitala a realnymi potrzebami mieszkańców. Pytanie tylko: czy tymczasowe rozwiązanie nie stanie się normą?
/gk/






























































