wtorek, 6 grudnia, 2022

Przepraszam, czy tu biją? – Grzegorz Król Gościem kolejnego Spotkania z Podróżnikami

0
Przepraszam, czy tu biją? – Grzegorz Król Gościem kolejnego Spotkania z Podróżnikami
Udostępnij:

Irak północny, nazywany potocznie Irackim Kurdystanem to ponoć najbezpieczniejsze miejsce na Bliskim Wschodzie. Postanowił to sprawdzić Grzegorz Król, który we wrześniu 2013 roku wybrał się autostopem do kraju, prześladowanego jeszcze do niedawna przez Saddama Husajna. O swojej podróży opowiedział nam na kolejnym Jasielskim Spotkaniu z Podróżnikami, które odbyło się w miniony czwartek w restauracji U Schabińskiej.

Chciałem sprawdzić, czy to co mówią o Iraku jest prawdą. Miałem wtedy trzy tygodnie urlopu, mało pieniędzy, a biorąc pod uwagę to, że nikt nie chciał ze mną pojechać w jakąkolwiek podróż, wybrałem właśnie Irak, udając się tam autostopem – mówił Grzegorz Król.

Droga z Barwinka do Stambułu trwała trzy dni. – Stambuł to potężne miasto. Byłem tam po raz pierwszy w 1999 roku. To co tam się odbywa jest rzeczą niesamowitą. Nie chciałem utknąć w tym mieście, więc wysiadłem na stacji benzynowej przed Stambułem – kontynuował.

Złapać autostop w Turcji nie jest rzeczą trudną. Po 5-u minutach spędzonych na autostradzie Grzegorz Król jechał już do następnego miasta. – Po przebyciu pewnego odcinka drogi, postanowiłem przyśpieszyć sobie podróż i przejechać część trasy pociągiem. Nie był to jakiś duży koszt, bo bilet kosztował około 80 złotych, a pozwoliło mi to w szybki sposób dotrzeć aż do jeziora Wan.

Wan to największe i najgłębsze jezioro w Turcji, ale również największe pod względem zawartości sodu, który wydobywany jest przez odparowanie wody. Rozmieszczone są na nim wyspy: Gadir, Carpanak, Ahtamar, Atrek. – Jezioro Wan to coś niesamowitego. Powstało wskutek wybuchu wulkanu. Jako ciekawostka – mieszkają tam koty, które są białe i mają jedno oko niebieskie, a drugie pomarańczowe. Jest to bardzo piękne miejsce, dlatego też postanowiłem zrobić sobie dzień wolnego i udać się na zwiedzanie miasta. Droga do jeziora miała około 22 km. Na szczęście spotkałem Szwajcarów, którzy mnie tam zabrali. Ciekawe miejsce, więc jeśli ktoś będzie w pobliżu, polecam się tam wybrać – mówił dalej.

Jak zapewnia Król autostop to rzecz niesamowita w Turcji. – Nie zdążyłem podnieść ręki, a zatrzymał się samochód, zabierając mnie w dalszą podróż do Irackiego Kurdystanu. Gdy dojechałem do Iraku, była już noc. Hotel był tam bardzo drogi, postanowiłem więc rozłożyć namiot. Nie było z tym problemu. Traktują tam człowieka jako ciekawostkę, a nie jak intruza.

Celem podróżnika było dojechać do Halabdży, kurdyjskiego miasta, gdzie Saddam Husajn po raz pierwszy dokonał ataku, zrzucając bombę z bronią chemiczną na to miasto. Zginęło wtedy ok. 5 tysięcy ludzi, a kilka tysięcy zostało okaleczonych na całe życie. – Kierując się w tamtą stronę, większą część czasu spędziłem na posterunku, niż w podróży. Wiedziałem, że jeśli tam wjadę to będzie to męcząca podróż, więc zrezygnowałem z tego pomysłu. Zdecydowałem się odwiedzić inne miasta.

Iracki Kurdystan jest pełen stereotypów. Kojarzy się z wojną, atakami i terroryzmem. Jak przekonuje nas podróżnik to zdanie przekłamane. – Jest tam naprawdę bezpiecznie. To pierwszy kraj autonomiczny w którym byłem, gdzie ta niezależność jest prawdziwa. Władze Iraku nie mają tam wpływu na życie innych. Od 2002 roku mieszkańcy dostali prawa o autonomii, wcześniej ta niezależność faktycznie stawiała wiele do życzenia. Natomiast teraz panuje tam taka swoboda, że nie starają się już nawet odłączyć od Iraku, bo wiedzą, że to zrodziłoby większe komplikacje, niż mają teraz – mówił.

Podróżnicy są mile postrzegani przez ludność Kurdystanu. – To niesamowite jak traktuje się człowieka, gdy podróżuje się po Kurdystanie. Nikt nie chce kogoś oszukać, czy okraść. Ludzie dziwią się, co w ogóle tam ktoś robi. Proponują gościnę, czy obiad. Naprawdę fajne odczucie – dodał.

Grzegorz Król podróżując po 8 dniach trafia do Erbilu, stolicy irackiego Kurdystanu. Jest to jedno z prężnie rozwijających się miast, które powstaje na nowo, nie robiąc jednak na odwiedzającym większego wrażenia. – Była to jedna z najpaskudniejszych stolic jakie widziałem. Erbil w dużej mierze jest w budowie. Dopiero wieczorem zaczęło się coś dziać. Mogłem przyjrzeć się bliżej, jak bawią się Irakijczycy w stolicy. Jak spędzają czas, a przyznam, że dość hucznie – kontynuował Król.

Kolejnym punktem podróży było miasto Sulajmanijja, które do niedawna uznawano za centrum irackiego Kurdystanu. Miejsce to, jest również siedzibą dowodzenia opozycyjnej partii Goran. – Wybrałem Sulajmanijję, gdyż chciałem zobaczyć kilka meczetów, a wiedziałem, że jest to piękne miasteczko i tam uda mi się to zrealizować – opowiadał dalej.

Podczas tej wyprawy nie obyło się bez ciągłego kontaktu z policją. – Przejeżdżając 80 km, byłem trzy razy na posterunku. Innym razem jechali za mną 15 km. Gdyby nie te przygody, byłaby to podróż marzeń. Krajobrazy zapierały dech w piersiach – mówił Król.

Autostopem podróżnik dotarł do kolejnej miejscowości Larisz. – Jest to chyba jedyne miejsce, które mogłoby się znaleźć w przewodnikach. Larisz to bardzo specyficzna miejscowość, ponieważ mieszkają w niej Jezydzi, wyznawcy religii, która powstała w XII wieku z połączenia dwóch wierzeń. Widoczne są w niej wpływy islamu i judaizmu. Głosi ona, że anioł, żałując za swoje grzechy, płakał tak mocno, aż w końcu dostał przebaczenie od Allacha i otrzymał władzę nad światem. Dlatego mieszkańcy Lariszu modlą się właśnie do niego, uznając go za boga. Oddają również cześć planetom i ziemi, do tego stopnia, że chodzą tam boso. Żyje ich ponoć 150 tys. – kontynuował. Gdy tam dotarłem usłyszałem, że nie mogę tam spać, gdyż jestem innego wyznania. Jedyną możliwością był nocleg poza wioską. Podejrzewali nawet, że jestem Arabem. Poprosili mnie, bym przetłumaczył zdanie „Nie wiem dlaczego”. Byli bardzo zdziwieni, gdy im odpowiedziałem bez zastanowienia. Spotkałem lokalnego doktora, który pomógł mi przespać się w mieście Larisz. Dostałem nawet od nich jedzenie – dodał.

Swoją podróż Grzegorz Król zakończył wyjazdem do miejscowości Gaziantep w Turcji, gdzie kupił bilet do Lwowa, by tanimi tureckimi liniami udać się do domu. – Wjeżdżając do Kurdystanu nie potrzebujemy wizy, czy pozwoleń. Na granicy dostajemy jedynie wizę i pieczątkę, która jest ważna 15 dni. Szczerze polecam! – zakończył swoją opowieść podróżnik.

{youtube}gno_mpreELU|400|300|0{/youtube}

Grzegorz Król jest dziennikarzem podkarpackich Nowin. Podróżuje od kilkunastu lat. Założył podróżniczy portalu peron4.pl.

Weronika Samborska
fot. Weronika Samborska

{gallery}galerie/krol_podroznicy{/gallery}

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj