wtorek, 9 sierpnia, 2022

Zostałam oszukana, ale nie odpuszczę – mówi pani Maria

0
Zostałam oszukana, ale nie odpuszczę – mówi pani Maria
Udostępnij:

Trzy lata temu dom pani Marii z Brzyścia, w gminie Jasło, doszczętnie zniszczyła lawina ziemi. Kobieta straciła dorobek życia. Pomogli ludzie i władze gminy. Za pieniądze z „powodziówki” wybudowała nowy dom, ale walka o przyszłość jej rodziny wciąż trwa.

Maria Załubska przez 13 lat mieszkała w Brzyściu, koło Jasła. Życie jej nie rozpieszczało, ale nie poddawała się. Z wielkim wysiłkiem i wieloma wyrzeczeniami wyremontowała dom, w którym sama wychowała trójkę dzieci. W 2010 r. ulewne deszcze podmyły skarpę, zwały błota spadły na dom. Pod naporem doszczętnie się rozsypał. Nie zostało nic oprócz niespłaconych kredytów.

Kobieta stanęła na nogi dzięki pomocy sąsiadów i władz gminy. Zaraz po tragedii rodzina ulokowana została w mieszkaniu w Ośrodku Zdrowia w Osobnicy. Dzięki pomocy wójta uruchomiono także specjalne konto, na które można było wpłacać pieniądze. Pani Maria pełna wiary w ludzi zaczęła budować nowe życie dla swojej rodziny. Schody pojawiły się po drodze.

Każdy z poszkodowanych w powodzi mógł liczyć na dotację rządową na odbudowę domu.

To była jedyna szansa na powrót do normalności, bez tej pomocy nie mogłabym nawet marzyć o nowym domu – przyznaje pani Maria.

Wystąpiła z wnioskiem i dostała decyzję o odszkodowaniu, ale jej nie przyjęła. Zakwestionowała wycenę poniesionych szkód. W efekcie, kiedy inni „powodzianie” budowali nowe domy, albo kupowali mieszkania, kobieta walczyła o swoje.

Udowodniłam, że wycena sporządzona przez rzeczoznawców była zaniżona o prawie 23 tys. zł, ale dostałam z tego tylko 12 tys. zł, ponieważ przy pierwszej decyzji kwota była naliczana z Vat-em, przy ostatniej, już po moich dwóch odwołaniach, kwota do wypłaty nie uwzględniała Vat-u – wyjaśnia pani Maria. – Dostałam w sumie 125 tys. 700 zł, czyli o 10 tys. zł mniej niż mi się należało. Wszyscy powodzianie i ludzie z usuwisk dostali pieniądze z doliczonym podatkiem Vat. Ja początkowo też miałam doliczany, potem już nie. To kara za to, że udowodniłam, iż rzeczoznawca zaniżył wycenę domu?

Nie mogła dłużej czekać i wzięła to, co jej przyznano.

Musiałam szybko zacząć budować dom, bo dostałam nakaz opuszczenia mieszkania zastępczego do końca roku. Co miałam robić, wzięłam pieniądze i zabrałam się za budowę domu. Kredytu nie mogłam wziąć bo byłam na wychowawczym. Ale o należące mi się jeszcze 10 tys. 520 zł będę walczyć dalej. Odwołam się do Sądu Administracyjnego – podkreśla.

Budowa się przeciąga

Wybudowanie domu to jedno, jego wykończenie to drugie. Pani Maria ledwo wiąże koniec z końcem, ale się nie poddaje. Od marca wróciła do pracy, dojeżdża do Rzeszowa, jest kierownikiem pociągu na kolei. Teraz mogła wreszcie wziąć kredyt, ale gospodaruje nim bardzo oszczędnie i m.in. dlatego pewnych prac na budowie nie da się przyspieszyć.

Dla mnie te 10 tys. zł to bardzo duże pieniądze. I skoro wszyscy je dostawali, to dlaczego ja mam z nich zrezygnować? – żali się kobieta. – Ja bym już dawno odpuściła, ale rodzina i znajomi mówią mi, że nie wolno mi się poddawać, jeśli jest o co walczyć. A przecież mam o co, bo za te pieniądze mogłabym wykończyć dom i się do niego przenieść. Nerwicy się już nabawiłam ale będę walczyć do końca.

Zgodnie z prawem?

Wójt gminy nie kryje zdziwienia postępowaniem Załubskiej. – Jestem zaskoczony tym, że tak to wszystko komentuje – mówi Stanisław Pankiewicz, wójt gminy Jasło. – To nieuzasadnione żale i pomówienia. Od początku pomagamy, jak możemy. Od maja 2010 r. do tej pory mieszka w komfortowych warunkach i nie płaci złotówki czynszu za to. Wcześniej, w swoim własnym budynku miała tylko pokój z kuchnią, a przez ostanie trzy lata mieszka w pięknym, trzypokojowym mieszkaniu ze wszystkimi wyposażeniem. A to nas kosztuje już ponad 8 tys. zł.

2A jak pan wytłumaczy fakt, że przy pierwszych dwóch decyzjach przyznana kwota była brutto, przy ostatniej już bez Vat-u? – pytamy.

Nie my o tym decydowaliśmy. Wszystkie zasiłki wypłacone w 2010 r sporządzane były w oparciu o wyceny brutto. Decyzje zostały wydane i wykonane. Na ten czas było to prawidłowe działanie, nikt tego w urzędzie wojewódzkim nie kwestionował. Pani Załubska zakwestionowała pierwszą wycenę, zebrał się zespół ekspertów, zbadał sprawę i to oni dali nam nowe wytyczne, a my musieliśmy się tylko do nich zastosować – wyjaśnia Pankiewicz.

Wygląda na to, że pani Maria sama sobie zaszkodziła. Początkowo Urząd Wojewódzki nie kwestionował wyceny odszkodowań w kwotach brutto i takie otrzymywali wszyscy poszkodowani. Dla pani Marii to jednak jawne oszustwo.

Nie mogę zrozumieć skąd te zarzuty. Przecież my się z nikim nie targujemy, nie kwestionujemy tego co rzeczoznawca wyliczy. Mieliśmy szkody wycenione nawet na 6 mln zł i zostały wypłacone – podkreśla wójt.

Może zostać!

Budowa nowego domu się przeciąga, a co za tym idzie termin wprowadzenia się do niego przesuwa się w czasie. Pani Maria już kilka razy wyprosiła w gminie zgodę na to, by mogła jeszcze trochę pomieszkań w Osobnicy, teraz usłyszała: koniec!

Zastępca wójta, pan Lazar, powiedział mi, że ja celowo przeciągam przeprowadzkę i postawił mi ultimatum – mam się wyprowadzić do końca maja. A ja nie mogę jeszcze przeprowadzić się do nowego domu, bo jeszcze jest niewykończony, nie mam odbioru przez nadzór budowlany, nie mogę tam mieszkać, mogę tam tylko chodzić, remontować, ale spać z dziećmi nam nie wolno. Synek ma astmę, a tam, jak na budowie, wszystko jeszcze śmierdzi, na pewno mu to zaszkodzi – podkreśla Załubska.

Zdesperowana kobieta zamierzała demonstracyjnie zamieszkać z dziećmi w namiocie na działce.

Studnia na działce jest, wygódka stoi, a spać będziemy w namiocie – mówi ze łzami w oczach.

Urzędnicy w gminie znów są zaskoczeni.

Przecież wójt za każdym razem jej idzie na rękę i przedłuża na taki okres, na jaki żąda. Ale ona nie mówi, że chce na 2-3 miesiące tylko, że na 2-3 tygodnie, bo już ma na ukończeniu jakieś prace i lada dzień się przeprowadzi – dziwi się zarzutom Romana Wachel, kierownik GOPS.

Czy jeśli teraz wystąpi do gminy z prośbą o przedłużenie terminu, to czy dostanie zgodę?

Mieszkała już trzy lata nie płacąc za czynsz, to nawet gdyby mieszkała jeszcze pół roku, to wytrzymamy – zapewnia Pankiewicz.

O obietnicy wójta pani Maria dowiedziała się od nas. Czym prędzej pojechała do gminy. Po rozmowie z wójtem zaraz do nas zadzwoniła.

Pani redaktor, nie wiem jak dziękować za pomoc. Pan wójt obiecał, że nikt mnie nie wyrzuci, że on sam będzie tego pilnował, że mogę mieszkać spokojnie i żebym się nie martwiła… dziękuję – wyrzuca z siebie jednym tchem.

A my dziękujemy wójtowi za dotrzymanie słowa.

Ewa Wawro

{gallery}galerie/załubska{/gallery}

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj