No cóż, kolejne rozczarowanie, kolejny zmarnowany czas i znów moja praca poszła do kosza. Z jednej strony było światełko w tunelu poprzez teoretycznie inną sytuację, próbę, nazwałbym wręcz „historyczną”, przejęcia współodpowiedzialności za trudną sytuację jasielskiego szpitala. Tylko z tym przymiotnikiem „historyczny” odmienianym w różnych przypadkach i tak chętnie używanym w 2025 roku jakoś niespecjalnie nam wychodzi.
Gdy prezydencka kampania wyborcza ruszyła na dobre i zabrakło paliwa wyborczego, dziwnym trafem opadła kurtyna milczenia dotychczas szczelnie osłaniająca jasielski szpital i jej kadrę kierowniczą. Odkrywczo, z treści apelu Zarządu Powiatu w Jaśle, dowiedzieliśmy się, że nasz jasielski szpital ma arcy trudną sytuację finansową. I co ciekawe, że to jest wina aktualnie rządzących, którzy chcą pozbawić mieszkańców powiatu jasielskiego opieki zdrowotnej, zamkną jasielski szpital, bo ma długi, które wg pisowskich polityków aktualnie rządzący winni spłacić. Beta Trzop dyrektor jasielskiego szpitala nagle, z dnia na dzień, utraciła zaufanie Rady Społecznej Szpitala, którą kieruje Starosta Jasielski. Ten sam Starosta Jasielski, Przewodniczący klubu radnych PiS, który w 2021 roku lobbował za jej wyborem i pozbawił radnych z innych klubów udziału w postępowaniu konkursowym, który był „ślepy i głuchy” na posiedzeniach Rady Społecznej i sesjach Rady Powiatu w Jaśle. Żaden zgłoszony przez opozycję kandydat do komisji konkursowej nie uzyskał wymaganej większości. Po co świadkowie, wszystko we własnym gronie i na własnych czytaj partyjnych zasadach. Cóż sprawdzony w 2019 roku model postępowania konkursowego i składu komisji konkursowej „bez obcych” sprawdził się, a więc po co w kolejnym konkursie psuć co dobre i przede wszystkim kadrowo skuteczne. Faworyt czy wręcz „pomazaniec starosty” jest, teraz tylko ustawowe formalności, bo nadzór prawny i opozycja czuwa. Starostę Jasielskiego nie może po raz kolejny spotkać zawód w postaci rozstrzygnięcia nadzorczego w przedmiocie uchylenia uchwały Zarządu Powiatu w Jaśle (P-II.4131.2.142.2019 z dnia 15 kwietnia 2019 r.). Konkurs na dyrektora miał być i był. Bez sensacji, bez świadków, przy spełnieniu ustawowych formalności faworyt starosty wygrywa w cuglach zostawiając daleko z tyłu „zawodową konkurencję”.
Każdy zwycięzca konkursu wie komu zawdzięcza wybór i jaki dług i u kogo zaciągnął. Wie również jak go trzeba spłacać, o czym doskonale świadczy rokroczny wzrost liczby zatrudnionych pracowników jasielskiego szpitala przy spadku zatrudnianych lekarzy, pomijam rok 2021 gdy z jasielskiego szpitala odeszli ratownicy medyczni.
Ale mamy nową sytuację. Jest apel Zarządu, trwa kampania wyborcza i środowisko dowiaduje się, że od 1 maja br. szpitalem będzie zarządzał główny księgowy, nie jeden z dwóch dobrze opłacanych zastępców dyrektora, a główny księgowy. To nic, że są długi, że to nie jest logiczne i bardzo, ale to bardzo wątpliwe pod względem prawnym, ale kto bogatemu zabroni? Decydent jest jeden, a jego wola jest jasna – Beata Trzop straciła zaufanie i z własnej nieprzymuszonej woli składa rezygnację i z dniem 30 kwietnia br. przestaje być dyrektorem jasielskiego szpitala, aby już od następnego dnia odpowiadać za rozwój jasielskiego szpitala! Przysługa za przysługę, wynagrodzenie bez zmian, stres mniejszy, odpowiedzialność żadna? To nie pierwszy taki wist kadrowy w jasielskim szpitalu. Podobnie było z „cudownie ozdrowionym” dyrektorem powiatowego DPS-u , który znalazł intratne zatrudnienie w szpitalu i finalnie zwolnił dyrektorskie miejsce , które w drodze awansu wewnętrznego przypadło partyjnemu nominatowi. To co się udało z DPS-em już nie może być zastosowane w odniesieniu do szpitala. Szpital to podmiot leczniczy, to nie jednostka samorządowa, a więc o awansie wewnętrznym nie ma mowy, musi byś przeprowadzony konkurs.
Spektakl jednego aktora trwa w najlepsze. Starosta Jasielski ma już swojego kandydata na dyrektora, a więc tylko trzeba dopełnić formalności, żadnych uchybień, krótki czas, bo przecież „swój” już wie co i kiedy tzn. kiedy, za ile i na jaki czas będzie mógł nawiązać stosunek pracy lub zawrzeć umowę cywilnoprawną przez wskazaną osobę. Sesja nadzwyczajna i mamy powołaną komisję konkursową z „historyczną” zmianą. Po raz pierwszy w komisji konkursowej mieli brać udział przedstawiciele powiatu zgłoszeni przez inne kluby radnych niż klub PiS. Krok do tyłu starosty, nowe otwarcie i jasne reguły konkursu bo sytuacja jest trudna? Nic z tych rzeczy! Konkurs ma się toczyć tak jak wszystkie dotychczasowe, żadnych niespodzianek, wszystko pod dyktando starosty, żadnych odstępstw od sprawdzonych rozwiązań. Doświadczyłem tego wczoraj, 21 maja br., gdy odbyło się pierwsze posiedzenie komisji konkursowej, które formalnie wszczynało procedurę konkursową na stanowisko dyrektora jasielskiego szpitala. Jako życiowy optymista, jak zwykle, na poważnie przyjąłem obowiązek pracy w komisji konkursowej i przygotowałem na to nasze pierwsze posiedzenie autorskie projekty odpowiednich dokumentów tj. uchwałę komisji przyjmującą regulamin pracy komisji konkursowej oraz treść ogłoszenia konkursowego. Starosta odczytał komisji przesłane projekty dokumentów tj. regulamin, który w swojej zawartości poza składem komisji był kopią ramowego regulaminu przyjętego przez Ministra Zdrowia i treść ogłoszenia. Żadnych „historycznych” nowinek zwykła sztampa. W ramach dyskusji przedstawiłem swoje proponowane zasady pracy komisji, które wg mnie w sposób jasny i klarowny opisywały zasady pracy komisji konkursowej oraz mogły zachęcić do udziału w konkursie. Praktycznie żadnej merytorycznej dyskusji, przy wyniku głosowania 4 do 3, żadnych zmian, zgłoszone przez starostę projekty są jedyne i jednie słuszne, no poza jednym, staroście nie udało się przepchnąć terminu 2 czerwca br. na składnie ofert na stanowisko dyrektora. Ostatecznie stanęło na 16-ym. Dla postępowania konkursowego i dla poważnego kandydata dobre i to, ale poważnie zastanawiałem się nad rezygnacją z prac w tej komisji, gdyż spektakl jednego aktora trwa w najlepsze bez zachowania już żadnych, nawet minimalnych pozorów, że chcemy poszukać dobrego i odpowiedzialnego kandydata, a nie jak na jasielski standard „swojaka”. Przed poddaniem się i złożeniem dymisji wstrzymuje mnie jednak potężna ciekawość i fakt poznania pytań, które mają być zadane kandydatom. Wbrew swoim zasadom teraz zwycięża u mnie ciekawość a nie zdrowy rozsądek, zostaję.
Janusz Przetacznik
Radny Rady Powiatu w Jaśle
Członek Komisji Konkursowej






























































