Są takie momenty w samorządzie, kiedy najłatwiej byłoby podnieść rękę „przeciw”.
Bo liczby nie kłamią. Bo ryzyka są oczywiste. Bo przez lata wiele rzeczy szło w złą stronę.
Budżet Powiatu Jasielskiego na 2026 rok jest właśnie takim dokumentem.
I tak – oceniamy ten budżet krytycznie.
Wskazaliśmy w obszernej opinii wszystkie jego słabości: narastający deficyt oświatowy, coraz większy ciężar wydatków bieżących, inwestycje generujące stałe koszty bez rzetelnych analiz utrzymania, „bezpieczeństwo księgowe”, które nie przekłada się na bezpieczeństwo realne. To wszystko jest czarno na białym.
A jednak – nie zagłosowałam przeciw. Razem z przewodniczącym mojego klubu Ponad Podziałami, radnym Januszem Przetacznikiem, nie wzięliśmy udziału w głosowaniu.
Dlaczego?
Bo zmienił się Zarząd Powiatu.
Bo poprzednie rozdanie wyczerpało swój kredyt zaufania.
Bo zmiany były potrzebne – i dlatego nowy Zarząd uzyskał nasze poparcie.
Ale to nie jest blankiet.
To nie jest amnestia.
To nie jest „teraz już wszystko wolno”.
Ten budżet traktujemy jako swoiste prowizorium budżetowe.
Dokument przejściowy. Budżet „na rozruch”. Budżet, który nie rozwiązuje problemów, ale daje czas, by się z nimi zmierzyć.
I właśnie dlatego nie było głosu „przeciw”, ale też nie było głosu „za”.
To był sygnał. Czytelny. Mówimy: sprawdzam.
Sprawdzamy, czy nowy Zarząd:
- potraktuje deficyt oświatowy jako problem systemowy, a nie coroczną niedogodność,
- zacznie realnie kontrolować wydatki bieżące, w tym wynagrodzenia,
- przestanie wrzucać inwestycje „na ostatnią chwilę” bez analizy kosztów ich utrzymania,
- odda Radzie Powiatu należną jej rolę – nie jako maszynce do głosowania, ale jako organowi kontroli i współodpowiedzialności.
Zmiana nazwisk w Zarządzie nie zmienia automatycznie rzeczywistości finansowej powiatu.
Wierzymy, że zmienia sposób podejmowania decyzji.
Dlatego dziś jesteśmy ostrożni. Z rezerwą, bez hurraoptymizmu, ale też bez z góry postawionego wyroku.
Nowy Zarząd dostał od nas kredyt zaufania – krótki, warunkowy i oprocentowany odpowiedzialnością. Nie na deklaracje. Nie na narracje. Na konkrety.
Bo mieszkańcy nie potrzebują kolejnego roku „zarządzania jakoś to będzie”.
Potrzebują decyzji, które może są trudne i niewygodne, ale prowadzą do stabilności, a nie do kolejnego prowizorium.
Ten budżet nie jest sukcesem.
Jest testem.
I naprawdę – niech się wykażą.
Ewa Wawro
radna RPJ
subiektywny obserwator































































