piątek, 19 sierpnia, 2022

Hałas i pył zatruwają nam życie!

0
Hałas i pył zatruwają nam życie!
Udostępnij:

Mieszkańcy osiedla Żółków mają dość uciążliwości związanych z funkcjonowaniem na ulicy Leśnej zakładu zajmującego się przetwarzaniem surowców mineralnych. – Ciągły hałas, pył i dziesiątki tirów nie dają nam spokojnie żyć – mówią. Postanowili zaprotestować, a domagają się zaprzestania działalności firmy.

Grupa mieszkańców rozłożyła namiot przy wjeździe na ulicę Leśną prowadzącą do ich domów i zakładu, rozwiesili banery z hasłami: „Na układach tu jesteście, tak nie będzie w naszym mieście”, „Celpap, zabierajcie ten wasz syf”, rozdawali ulotki i wyświetlali nagrania pokazujące, jak uciążliwa dla nich jest działalność firmy. To ulica domów jednorodzinnych, na której mieszka około 50 osób.

Dokuczliwy pył i hałas

Trzydniowym protestem (3-5 lipca) chcieli pokazać jak bardzo doskwiera im funkcjonowanie Celpapu w pobliżu ich domów. – Ta sytuacja jest nie do zniesienia, a trwa już 10 lat. Dziennie mamy na ulicy 40 tirów, które przewożą bentonit (osadowa skała ilasta, jest wykorzystywany m.in. do przerób glinki na potrzeby wiertni górniczych i rolnictwa – przyp. red.). Jest on dodawany do artykułów spożywczych, bo jest w Polsce dozwolony. Jest szkodliwy, bo posiada metale ciężkie. Na pewno pozostawi to ślad na naszym zdrowiu. Zakład emituje taką ilość pyłów, które przedostają się poza zakład, na nasze podwórka. Nie ma mowy o spokojnym wypoczynku w ogrodzie, okna nie da się otworzyć – mówi Daniel Juryś, organizator protestu.

Do tego dochodzi ogromny hałas, bo zakład pracuje 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu. – Hałas narastał wraz z rozwojem zakładu. Pracuje wiele maszyn, m.in. koparki, wózki widłowe. Na początku każdy przymykał oko, bo produkcja trwała 3-4 dni w tygodniu 8 godzin dziennie, akceptowaliśmy to, a teraz nie da się żyć. Powiedzieliśmy dość. Pozwoliliśmy tej firmie na tyle. Uważamy, że zarobiła naszym kosztem i ma się wynieść – dodaje. – Teraz pracują na trzy zmiany, nawet w niedzielę. Hala nie jest wyciszona, większość przeładunków odbywa się na zewnątrz. Koparka chodzi na okrągło. Gdy tiry przyjadą nad ranem i nie mogą wjechać na teren zakładu, to stoją pod oknami i nie wyłączają silników. Nasze domy są popękane. Firma z Krakowa zrobiła sobie dziki zachód. Musimy walczyć o swoje, o nasze miejsca zamieszkania – stwierdza Lucyna Juryś.

Mieszkańcy próbowali rozmawiać z szefostwem firmy, ale usłyszeli, że oni nie widzą problemu, a jedyna odpowiedź jaka padła to taka, że mają wszelkie pozwolenia i mogą produkować.

Zdaniem protestujących zakład jest uciążliwy dla całego osiedla. Dlatego domagają się interwencji władz Jasła, które 10 lat temu wydały zgodę na powstanie firmy w miejscu dawnej cegielni. Uważają, że decyzja o zlokalizowaniu zakładu na ulicy Leśnej była błędna, do tego nikt nie informował ich o tym, czym Celpap będzie się zajmował. Nie było też mowy o uciążliwościach. – Źle mi się żyje od kiedy powstał Celpap. Jest duże zapylenie, kurzy się, śmierdzi. Nie da się żyć. Jeszcze jak popada deszcz, to opony są brudne, wszystko się roznosi po ulicy, a jak sucho to pył się unosi. Mam działkę vis a vis firmy i chciałabym posadzić jarzyny, ale nic wiele się nie rodzi. Jak wysypują produkt z worów, to się kurzy i wszystko dostaje się na podwórko. Domy pękają. Jak ktoś tu nie mieszka, to nie jest sobie w stanie tego wyobrazić – zaznacza Jadwiga Ryznar.

Protestujący skarżą się też, że działki, które sąsiadują z zakładem dużo straciły na wartości. Nie mogą ich sprzedać, bo kto chciałby mieszkać w takim sąsiedztwie.

Przekroczone normy

Mieszkańcy we wrześniu ubiegłego roku napisali pismo do burmistrza Jasła, w którym skarżyli się na uciążliwości związane z funkcjonowaniem zakładu, a właściciele spółki kompletnie ignorują ich uwagi. Włodarz miasta przekazał ją do delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Jaśle. Inspektorzy w dniach 2-17 listopada 2016 roku skontrolowali zakład przy ulicy Leśnej. Wykazała ona, że spółka posiada uregulowany stan formalno-prawny w zakresie wprowadzania gazów i pyłów do powietrza. Natomiast pracownicy stwierdzili przekroczenie w porze nocnej dopuszczalnych norm hałasu. – W związku z tym, że na dzień kontroli spółka nie posiadała decyzji ustalającej dopuszczalny poziom hałasu emitowanego do środowiska, informację o ustaleniach kontroli WIOŚ wraz ze sprawozdaniami z badań hałasu przekazano staroście jasielskiemu do wykorzystania zgodnie z posiadanymi kompetencjami w zakresie wydania stosownego pozwolenia. Ponadto w 2017 r. do WIOŚ w Rzeszowie nie wpłynął żaden wniosek o podjęcie interwencji w związku z działalnością Zakładu Przerobu Surowców Mineralnych Celpap – informuje Krystyna Sołek, podkarpacki wojewódzki inspektor ochrony środowiska.

29 marca br. starosta wydał decyzję, w której stwierdził, że zakład dopuścił się przekroczenia norm hałasu i ustalił poziom dla pory dziennej (50 dB) i nocnej (40 dB). Od tej decyzji zarząd Celpap odwołał się SKO w Krośnie. Tam została ona uchylona i przekazana do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji.

Wyniki kontroli WIOŚ trafiły również do jasielskiego sanepidu. – My zajmujemy się zapyleniem, ale na stanowiskach pracy, a tym co zakład emituje na zewnątrz ochrona środowiska. Minerały, których przetwórstwem zajmuje się zakład przy ulicy Leśnej, nie są sklasyfikowane jako niebezpieczne. Bentonit nie jest szkodliwy dla zdrowia, ale na pewno w formie pyłu jest uciążliwy. Firma jest pod naszym nadzorem, prowadzimy systematyczne kontrole w ramach kompetencji, które posiadamy. Nie dostaliśmy zgłoszenia od mieszkańców o jakichkolwiek nieprawidłowościach – zaznacza Zbigniew Paja, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jaśle.

Nikt nie wykazał uciążliwości

Firma Celpap specjalizuje się w pozyskaniu, przetwórstwie oraz dystrybucji surowców mineralnych. Głównym obszarem jej działania są surowce mineralne: bentonity, kaoliny, magnezyty, talki, siarczany, trasy, dolomity, zeolity oraz produkcja wieloskładnikowych mieszanek mineralnych. W Jaśle mają Zakład Przetwórstwa Surowców Mineralnych z laboratorium. Pracuje tu około 40 osób, głównie z Jasła i okolic. Prezes zarządu Celpap sp. z o.o. Anna Józefowicz podkreśla, że zakład działa zgodnie z wymogami prawa i jest systematycznie kontrolowany przez powołane do tego instytucje, także w ramach kierowanych do tych organów donosów. – Uciążliwości związane z działalnością Zakładu Produkcyjnego w Jaśle należącego do Celpap sp. z o.o. w Wieliczce nie zostały wykazane w sposób przewidziany prawem. Celpap nabył w użytkowanie wieczyste nieruchomości przy ul. Leśnej od gminy Jasło w roku 2005 i uzbroił teren – uprzednio wykorzystywany jako złoże gliny dla potrzeb cegielni – w sieć gazową i energetyczną. Przed zbyciem na naszą rzecz, planowane było tam urządzenie składowiska odpadów, a nowa zabudowa wzdłuż północnej pierzei ul. Leśnej (będącej drogą publiczną) powstała po zbudowaniu naszego zakładu produkcyjnego, z wykorzystaniem infrastruktury z nim związanej i z pełną świadomością, że zakład istnieje i działa – zaznacza prezes Celpapu. Nie podziela także twierdzeń mieszkańców o szkodliwym wpływie bentonitu na zdrowie. Bentonit jest substancją naturalną występującą w przyrodzie. – Nie są znane żadne uznane badania naukowe wskazujące na obiektywnie szkodliwy wpływ bentonitu na zdrowie – stwierdza.

Nie ma możliwości likwidacji

Mieszkańcy nie wyobrażają sobie dalszego życia w sąsiedztwie Celpapu. Liczą na to, że sprawę pomoże rozwiązać burmistrz Jasła. Chcą, aby ten zakład przestał istnieć. – Nie mamy możliwości, żeby zlikwidować tę firmę. Naszym zamiarem nie jest likwidacja działalności gospodarczej na terenie miasta, wręcz odwrotnie chcemy, żeby się rozwijała. Zresztą tak wynikało z pisma mieszkańców. Oni nie chcieli likwidacji, ale zmniejszenia uciążliwości – zaznacza Ryszard Pabian. – Ponadto gro z tych domów powstało gdy zakład funkcjonował. Wiedzieli więc, gdzie się budują.

Podkreśla również, że jeżeli spełnione są wszystkie warunki, to nie może wydać negatywnej decyzji na prowadzenie działalności. – Są instytucje upoważnione do wydawania decyzji: WIOŚ, sanepid, PIP. One muszą stwierdzić, czy produkcja narusza pewne zasady, począwszy od zanieczyszczenia środowiska, przez nie spełnianie przepisów prawa pracy, nawet normy współżycia. Oczywiście teoretycznie można mówić o likwidacji firmy, ale musiałaby naruszyć pewne przepisy w tym zakresie. Gdy jest likwidowany zakład, to znikają przychody z tytułu prowadzenia działalności, podatku od nieruchomości i dochodzi utrata miejsc pracy – stwierdza burmistrz Jasła.

Do sprawy wrócimy.

Marzena Miśkiewicz/Nowe Podkarpacie

Tekst ukazał się w numerze 28 Tygodnika regionalnego „Nowe Podkarpacie” z 23 lipca br.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj