poniedziałek, 15 sierpnia, 2022

Taksówkarze nie odpuszczają! – śladem naszych publikacji

0
Taksówkarze nie odpuszczają! – śladem naszych publikacji
Udostępnij:

Od ponad dwóch lat grupka taksówkarzy z Jasła walczy o dostęp do telefonu stacjonarnego na postoju. Apele do władz miasta o pomoc nic nie dały. Zdesperowani postanowili walczyć nadal o dostęp do telefonu na postoju.

Sprawę opisywaliśmy tutaj

Przypomnijmy:

Od lat na ścianie „okrąglaka” przy postoju taxi na Placu Żwirki i Wigury w Jaśle wisi skrzyneczka z telefonem stacjonarnym. Podany obok numer zapisany jest także w wielu bazach informacji, książkach telefonicznych i domowych notatnikach. Okazuje się jednak, że to telefon prywatny, założony kilkanaście lat temu przez grupę pracujących tam taksówkarzy. Każdy z nich miał swój kluczyk do skrzynki. W międzyczasie jedni odeszli, pojawili się nowi taksówkarze, ale ci drudzy nie mają już dostępu do tego telefonu. Próby dogadania się z kolegami nic nie dały. Nie pomogły także prośby do władz miasta o pomoc w rozwiązaniu problemu.

Po naszej publikacji do naszej redakcji ponownie zgłosił się Edward Bobula, przedstawiciel taksówkarzy, którzy walczą o dostęp do telefonu. Jest oburzony odpowiedzią Antoniego Pikula, wiceburmistrza Jasła, który komentując istniejący konflikt na naszych łamach powiedział cyt.: „Decydowanie, kto mam mieć dostęp do tego telefonu, a kto nie, to sprawa korporacji, a nie władz miasta”.

Wiceburmistrz podkreślił także fakt, iż koncesja nie wiąże się z formą działania w zakresie komunikacji telefonicznej. Cyt: „Miasto nie może zakładać telefonu dla taksówkarzy ponieważ prawo tego zabrania, bo to nie jest zadanie własne gminy – ucina Pikul”.

Rozgoryczony Bubula i jego koledzy nie mogą pogodzić się z tym stanowiskiem władz miasta.

– Uważamy, że jeśli licencję na usługi taxi i przewóz osób wydaje Urząd Miasta z upoważnienia burmistrza, a telefon również służy do wykonywania tych usług, a do tego placem, na którym mieści się postój zarządza Urząd Miasta, to równocześnie powinien spowodować by wszyscy pracujący tam taksówkarze mieli dostęp do telefonu lub zlecić założenie innego numeru telefonu. Pan wiceburmistrz na żadne konkretne prawo się nie powołuje, które niby tego zabrania – twierdzi Bobula.

Pan Edward dodaje, że namawiali kolegów „z kluczykami” do tego by wspólnie założyć radio taxi.
Byłoby to rozwiązanie kompromisowe, nowoczesne, a zarazem wygodne dla klientów. Niestety odmówili – mówi z rozżaleniem.

Na dowód niesprawiedliwości, jaka ich zdaniem ma miejsce, przytacza wypowiedź Jerzego Ziomka, na którego zarejestrowany jest telefon na postoju. Pan Jerzy przyznał, że telefon stacjonarny to dobry sposób na przejęcie klientów. Cyt: „ Jeśli klient pojedzie raz z telefonu ze ściany, to już drugi raz nie zadzwoni na ten numer, tylko na numer z wizytówki, którą od nas dostanie. Ale to normalne, dziś chcąc się utrzymać na rynku trzeba się liczyć z konkurencją. Przecież nikt im nie zabroni założyć sobie własnego telefonu – odpowiada Ziomek”.

– W ten sposób właśnie zdobyli bardzo dużo klientów – mówi Bobula. – Wiem, że miesięcznie każdy z nich robi od 3 do 4 tys. kilometrów, a my od 600 do 800 kilometrów. A przecież podatki płacimy takie same jak oni. To dowód na niesprawiedliwość, jaką jest brak dostępu przez nas do tego telefonu.

Każdy by tak chciał – twierdzą urzędnicy

– Nie ma żadnego związku pomiędzy wydawaniem licencji, a zabezpieczeniem przez miasto telefonu stacjonarnego. Idąc tym tokiem myślenia, każdy prywatny przedsiębiorca wynajmujący od miasta lokal mógłby domagać się, by miasto zagwarantowało mu telefon stacjonarny w tymże lokalu – mówi Agata Koba, rzecznik prasowy UMJ. – Do zadań i obowiązków miasta nie należy wyposażanie postoju taksówek w telefon do prowadzenia działalności gospodarczej. Mówiąc wprost miasto nie może założyć telefonu, który miałby służyć prowadzeniu takiej działalności. Miasto też nie może nakazać osobie prowadzącej własną działalność gospodarczą, by ta udostępniła swój telefon innym osobom, bądź też by zlikwidowała ten, który już posiada – podkreśla Koba.

Zdeterminowani taksówkarze ”bez kluczyka” za naszym pośrednictwem ponawiają prośbę do władz miasta o zlecenie założenia nowego numeru telefonu, do którego mieliby dostęp wszyscy stojący na postoju przy Placu Żwirki i Wigury taksówkarze. Podkreślają, że płacenie abonamentu byłoby już ich obowiązkiem. Z prośbą o poparcie zwracają się także do mieszkańców Jasła.

Czy władze miasta powinny rozwiązać ten zagorzały spór między taksówkarzami i zlecić uruchomienie nowego numeru telefonu na tym postoju?

Czekamy na Państwa opinie i listy. Zachęcamy także do udziału w naszej sondzie na stronie głównej portalu.

W wersji papierowej tekst przeczyć będzie można w środę, w nowym wydaniu Nowego Podkarpacia.

Ewa Wawro

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj