czwartek, 18 sierpnia, 2022

Gdzie te bazarki?

0
Gdzie te bazarki?
Udostępnij:

Nie można dogodzić każdemu, to prawda stara jak świat. I wciąż aktualna. Takie czy inne parasole, kontenery na śmieci… Jasne, że to ważne sprawy. Ale zapominamy o tym, jaki cel mają „zielone rynki” – tego naprawdę powinno być nam żal.

Nikt nie wróci nam już dawnych „zieleniaków”, na których kupowało się świeżutkie warzywa i owoce prosto „od chłopa”, specjalnie przychodziło się po jajka i ser „od baby”. Pamiętam, jak babcia i mama zabierały mnie na jasielską targowice. To zawsze była niezła zabawa. Sprzedawcy pozwalali brać owoce do ręki, wybierać te, które nam się najbardziej podobają, a teraz co? Spróbujmy poprzebierać w pomidorach, a zaraz pani sprzedająca nas ostro „zruga”. I od razu po apetycie na pomidory. W sklepie nikt mnie za to nie upomina. Ten sam towar, a do tego tańszy. Kiedyś ludzie przychodzili na targ by się potargować. To był rytuał. Dziś nikt ze sprzedających nie zna już tych zwyczajów. Osobiście nie lubię i nie potrafię się targować, ale wiem, że wielu ludziom sprawia to przyjemność. Tak, czasem zaglądam jeszcze na zielony rynek w Jaśle, ale to już są zakupy bardziej z sentymentu do dawnych czasów.

 

Przeczytaj więcej: „Zielony rynek do poprawki”?

Ewa Wawro

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj