Kolejny smakowity artykuł Szpital zarządzany strachem (ciąg dalszy). Ile jeszcze milczenia?, celna ocena stanu aktualnego, pokazujący zarządzanie naszym szpitalem przez przedziwną mieszankę strachu i tchórzostwa. Zarządzanie ma dwa szczeble. Zarządzanie personelem szpitala poprzez strach, tutaj pełna zgoda. Ale jest jeszcze zarządzanie poprzez organ założycielski, sprawujący nadzór. I na tym szczeblu pojawia się strach.
Prześledźmy chronologię wydarzeń. Najpierw Rada Powiatu powołuje komisję konkursową do wyboru dyrektora szpitala. Wystarczy obejrzeć jedną sesję rady, by już wiedzieć jak będzie głosował każdy z radnych. Są tacy którzy zabierają głos, oraz jest milcząca większość. Milczą, bo wiedzą że nikt nie oczekuje od nich dyskusji. Ich zadaniem jest tylko podniesienie ręki. Przyjmują taką rolę dobrowolnie, czy też są zastraszeni? Skład komisji jest taki, że z góry wiadomo, jak zagłosują ci „milczący”. Postępowanie konkursowe kończy się rekomendacją, podobno niejednogłośną. Pojawia się więc pytanie, czy któremukolwiek z członków komisji starczy odwagi, by pokonać strach i wychodząc z komfortowej anonimowości uzasadnić swoje głosowanie?
Potem mamy kolejny etap. Zarząd podpisuje umowę z wybranym kandydatem. Na zakończenie oczywiście „słitfocia”, a na niej uśmiechnięte buzie zarządu i pana przewodniczącego rady, w tle „świetlana przyszłość naszego szpitala”. Czy któryś z uwidocznionych na zdjęciu pokona strach i stanie z otwartą przyłbicą przed mieszkańcami powiatu biorąc odpowiedzialność ?
Wydarzenie z ostatnich dni, otwarcie zmodernizowanego SOR. Byłbym ostatnim, który negowałby sens tej inwestycji. Oficjele chętnie udzielają wywiadów, wszak sukces ma wielu ojców. Dlaczego żadnemu z udzielających wywiadu nie starczyło odwagi, by zabrać także głos w sprawie tego, co dzieje się w szpitalu?
Skłonny byłbym podejrzewać, że wynika to z prostego braku kompetencji. O ile nadzorowanie budowy kawałka chodnika, czy modernizacji SOR wymaga niewątpliwie pewnych kompetencji, to jednak nadzorowanie zarządzania szpitalem, to niestety wyższa szkoła jazdy i obawiam się, że żaden z decydentów kompetencji takich nie posiada. Wszak, gdyby posiadali, to przecież naturalnym odruchem, nie mówiąc już o zobowiązaniu wobec swojego pracodawcy, czyli nas, mieszkańców powiatu, byłoby zajęcie stanowiska, w tej sprawie, pokazanie nam wszystkim, co działania dyrektora mają na celu. Nie wyobrażam sobie przecież, by plan działań, które biorąc pod uwagę aktualny stan rzeczy bez przesady można nazwać kryzysowymi, nie był konsultowany z zarządem.
Zwracam się więc do wszystkich bohaterów tego felietoniku, myślę, że nie zabrzmi to zbyt patetycznie, w imieniu swoim oraz wielu mieszkańców powiatu z pytaniem: Komu pierwszemu starczy odwagi, by pokonać strach, wyjść ze swojej strefy komfortu i zabrać głos w sprawie sytuacji w szpitalu? Wszak ja z takowej właśnie wyszedłem, bo przecież nie musiałem się wychylać, by zadać to pytanie. Łamy portalu stoją otworem przed odważnymi, a my, mieszkańcy powiatu, wasi wyborcy, także potencjalni w przyszłości, czekamy.
PS.
Jako zachęta, motywacja do przemyślenia i podjęcia tej decyzji, niechaj posłuży, już kiedyś przywołana, ale wciąż niestety aktualna, „Ballada pozytywna”. Panowie decydenci przestańcie myśleć pozytywnie…
Janusz Rak
subiektywny obserwator
https://youtu.be/bs2wRfCfwos?si=9C-dJCG3_gfaQKGB































































