piątek, 30 stycznia, 2026

Gdy misja kończy się propagandą

0
Gdy misja kończy się propagandą
Udostępnij:

Panie Pośle Rzońca — po przeczytaniu Pana najnowszego tekstu mam wrażenie, że nie tyle broni Pan idei szpitala jako „misji”, ile raczej uprawia Pan misję: propagandową. Choć formułuje Pan swoje wywody pod płaszczykiem troski o zdrowie publiczne, ich głównym celem nie jest analiza sytuacji jasielskiego szpitala, lecz deprecjacja każdego, kto odważy się głośno pytać: co zrobił Pan przez ostatnie lata, by tej placówce realnie pomóc?

Znowu zatem czytam, że „nie wszystko da się zmierzyć Excelem”, że „szpital to nie biznes”, że to „nie fabryka gwoździ” – i znowu nie czytam ani słowa o konkretach. Przypominam: to nie ja zarządzałem państwem przez osiem lat. To nie ja blokowałem KPO. To nie ja współtworzyłem system kontraktowania usług przez NFZ, który do dziś powoduje, że szpitale powiatowe balansują na granicy wypłacalności. To wszystko wydarzyło się pod patronatem Pana formacji politycznej.

Pan ironizuje o „lokalnych epopejach” i „felietonach z karykaturami”. A ja odpowiem wprost: pokazuję konkrety, nie ideologiczne bajki. Piszę o długach, o strukturze zatrudnienia, o absurdach konkursów dyrektorskich. Bo szpital nie przestaje być misją tylko dlatego, że ktoś odważy się sprawdzić jego wynik finansowy. W świecie, w którym leki kosztują, pensje lekarzy rosną, a sprzęt się zużywa — misja bez zarządzania kończy się katastrofą. Panie Pośle, Pan może nie liczyć – ale za Pana zaniechania płacą dziś pacjenci.

Wspomina Pan o inwestycjach z czasów PiS-u, ale nie wspomina, że wiele z nich finansowano ze środków unijnych, które Pański rząd notorycznie blokował lub opóźniał. Z ironią pisze Pan o solarnych instalacjach, a ja zapytam: to kto, jak nie Pańscy koledzy, szczycili się zieloną transformacją, by po chwili ją demonizować jako „zielony ład z Brukseli”? Dwulicowość stała się niestety znakiem firmowym Prawa i Sprawiedliwości.

Zarzuca mi Pan brak empatii wobec mieszkańców spółdzielni, cytując podwyżki czynszów. To chwytliwe, ale nieuczciwe. W przeciwieństwie do NFZ-u, spółdzielnie nie mają możliwości sztucznego zaniżania stawek ani zrzucania winy na „system”. Jeśli ceny energii rosną, to czynsze rosną również. Zresztą – rosną wszędzie. Problem w tym, że w szpitalu tego mechanizmu nie da się załatwić jednym ogłoszeniem w Monitorze Polskim. Tam skutki są realne: brakuje rąk do pracy, brakuje środków na oddziały, brakuje odwagi, by powiedzieć prawdę.

Pana tekst kończy się pytaniem, czy jestem dumny z 18 miliardów złotych z KPO, które trafią do ochrony zdrowia. Tak – jestem dumny. Bo to pierwsze od dawna pieniądze, które mają szansę zasypać przepaść, do której Pańska partia przez lata pchała system. Gdyby nie Wasze wojny z Brukselą, te środki już dawno pracowałyby w naszych szpitalach. A Pan – zamiast pytać mnie o sumienie – powinien odpowiedzieć sobie: ilu pacjentom można było pomóc wcześniej, gdyby nie polityczne fobie Waszego obozu?

Nie jestem idealny. Popełniam błędy. Ale nie chowam się za sloganami. Jeśli boli Pana, że mówię głośno o zaniedbaniach, to znaczy, że mówię o rzeczach ważnych. I nie zamierzam przestać.

Janusz Przetacznik
Radny Rady Powiatu w Jaśle