poniedziałek, 8 sierpnia, 2022

Dama w podróży

0
Dama w podróży
Udostępnij:

Od 16.06.2017 r. w MalGalerii można oglądać wystawę malarstwa „Dama w Podróży”nieżyjącej Anny Stein-Wiejak. Wystawę otwierał mąż artystki Andrzej Wiejak. Licznie przybyli znajomi i przyjaciele artystki i Galerii.

Anna Stein-Wiejak urodziła się we Lwowie w 1937 roku.W wieku trzech lat osierocona przeżyła okres wojny dzięki pomocy i determinacji wielu ludzi.Z wykształcenia pedagog i bibliotekoznawca. Zajmowała się działalnością edukacyjną dzieci i młodzieży.Interesowała się tematyką mniejszości narodowych.Brała aktywny udział w ruchu NSZZ „Solidarność”.

Twórczyni galerii sztuki „Szalom”, która została otwarta 24 marca 1994 roku w Krakowie na Kazimierzu i która do dzisiaj prowadzi działalność. Uwielbiała tworzyć, a stylem jej życia stało się malarstwo które – jak pisała – „zaczęło się dawno, w mroku za szafą we Lwowie. Papier, kredka i fantazja. To mnie ratowało – to moja zbroja. Moja maska”. Brała udział w wystawach indywidualnych i zbiorowych.Anna Stein-Wiejak odeszła w 2014 roku w Krakowie. Jej prace malarskie znajdują się w Le Centre Edmond Fleg oraz w zbiorach prywatnych w Belgii, Francji, Holandii, Niemczech, Szwajcarii, Izraelu, Meksyku, USA i Polsce.

Maria Wajcht tak napisała o artystce: „Gdybym miała określić stylistykę malarstwa Hani szukałabym w rejonach symbolizmu. Jednak mam całkowitą pewność że jej malarstwo, jej życie i ona sama jest zjawiskiem nie dającym się uchwycić jednowymiarowo. Postacie które malowała! Patrzą na siebie, najczęściej zatrzymane, uchwycone w momencie w którym na chwilę zastygły, choć na nic nie czekają, nic już się nie wydarzy, wszystko już było. A jednak ich świat jest kolorowy, wypełniony jasną przestrzenią i światłem. Patrzą na nas i tylko na nas, z przedzieloną półcieniem twarzą i z oczami ledwo dotkniętymi pędzlem. Jeżeli motorem sztuki jest refleksja nad sobą i światem to malarstwo Hani ma wiele do zaoferowania. Patrzę na powtarzające się zastygłe twarze, na postaci które są własnym wzajemnym odbiciem, upodobnione choć tak naprawdę w subtelny sposób mówią o odległych światach z których przyszły. Autorka tych uroczych malarskich etiud zadaje dyskretne pytania. A ponieważ słowa w chwilach ważnych najczęściej są bezradne, szukam odpowiedzi patrząc na obraz. Nie ma jej, tak jak nie ma odpowiedzi na nasze życie i nas samych. Pytanie jakie zadaje sobie i nam jest dręczące i pięknie rozmalowane, pół realne jakby to co ważne oscylowało między koniecznością a przypadkiem, historią a Historią. Nawet muzycy, których maluje bardziej słuchać chcą niż grać muzykę. Ich instrumenty obok nich, trzymane jakby grać już skończyli a może jeszcze nie zaczęli. A może muzyki nie ma, może jak cała reszta z kolorem i zapachem, mgiełką skrawków pamięci oddechem morza tylko wspomnieniem? I tylko ta chwila która jest całym światem choć tak trudno łączy się z życiem, może na zawsze już tylko obok. Ale Hanka nie rezygnuje, więc dalej rozmalowuje swój świat w którym tak bardzo i my jesteśmy. Kusi Boga aby zatrzymał się przy zatrzymanych, ruszył z wędrowcami i pobył przy tych dla których życie jest tylko zwykłym cudem. I to wydaje się jest Hanki przesłaniem. Nęci nas tajemnicą której nadaje tyle pięknych barw. A ponieważ tajemnice Hanki nie dadzą ująć się w słowa, nadal przyglądam się jej obrazkom. Jej dzieciństwo. Była dzieckiem wojny. Rodzice rozłączeni zanim ich miłość zaczęła żyć. Pochłonięci przez Historię. I dziewczynka która zapamiętała kilka dziecięcych chwil, ułamkowe, fragmentaryczne, jak obrazki na pocztówkach które wysłała w przyszłość. Miała dwa lata jak zaczęła tułaczkę. Potem odnaleziona jak przedmiot. Na powrót pokochana. Bezpieczna zanim nie dotarły cienie jej początku. To co nam zabierają, nabiera z czasem przedziwnych cech. Malarstwo Hani jest zapisem po części braku ale także swoistej jego nad przestrzeni.  To, że wszystko jest zatrzymane w kadrze i takie pięknie proste: stopa unieruchomiona w przeźroczystym powietrzu jakby ono właśnie było zaproszeniem, jakby ta przeźroczystość między pantofelkiem a ziemią między ziemią a niebem miała moc odnawiania życia. Twórczy temperament Hanki i jej śmiech i smutek! Jak ona zasmucona potrafiła być i jak radosna!!! I jak się śmiała! I chciało się być przy niej. Czytałam jej życiorys. O rzeczach trudnych mówiła – nie chcę o tym rozmawiać – ale tym żyła i na szczęście dla nas, malowała…”

Adam Macedoński o niej powiedział: „Anna Stein-Wiejak to niezwykły kolorowy motyl z polskiego Lwowa o korzeniach z nad biblijnego Jordanu który po II wojnie osiadł na polskim Wybrzeżu a potem w Krakowie. Ania zaczęła malować we Lwowie gdy ukrywając się przed niemiecko-ukraińskimi ludobójcami cichutko siedziała gdzieś w ukrytej dziupli; mała dziewczynka o dużych wyrazistych oczach żydowskiego dziecka… Jej bardzo śródziemnomorskie w kolorach obrazy i obrazki zachwyciły mnie kolorystyką jakiejś rajskiej harmonii. Nie mogłem odwrócić oczu od tych iskrzących kolorami obrazków i obrazów przedstawiających łagodnych, dobrych ludzi w najróżniejszych sytuacjach jakby bajkowo-chagallowskiej rzeczywistości jakichś miasteczek małopolski wschodniej może… Wielka szkoda, że nie ma już na świecie tej wybitnej artystki malarki a przy tym też dobrego i mądrego człowieka. Motyle żyją zbyt krótko”.

Wystawa będzie czynna do końca sierpnia. Jest to niepowtarzalna okazja zobaczenia jej prac w jednym miejscu i możliwość zakupu jej prac.

Zapraszamy po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym. Galeria i pracownia MalGaleria – Jasło ul. 17 stycznia 189c, tel: 502 138 602

Bogdan Samborski

{gallery}galerie/17_rok/wystawa_anna{/gallery}

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj