piątek, 12 sierpnia, 2022

Ratownicy chcą podwyżek

0
Ratownicy chcą podwyżek
Udostępnij:

Ratownicy medyczni założyli czarne koszulki, na karetkach, stacjach pogotowia wywiesili flagi bądź loga ze znakiem protestu. W ten sposób rozpoczęła się ogólnopolska akcja protestacyjna. Chcą zwrócić uwagę na ich problemy – obowiązków im przybywa, ale pensje od lat pozostają na tym samym poziomie.

24 maja o godz. 16.00 w całej Polsce ratownicy rozpoczęli akcję protestacyjną. Domagają się m.in. podwyżki płac do poziomu pielęgniarek, likwidacji prywatnego ratownictwa i zwiększenie dotacji na funkcjonowanie państwowego pogotowia ratunkowego oraz przyspieszenia prac nad tzw. dużą nowelizacją ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM). – Mamy trzy postulaty. Protest przechodzi w sposób łagodny, ale nie ma ustalonego terminu jego zakończenia. Chcemy, żeby był jak najkrótszy, ale zakończymy go jak nasze postulaty zostaną spełnione – mówi Piotr Soboń, przewodniczący Zakładowej Komisji NSZZ „Solidarność” Pracowników SPPR w Krośnie.

Ratownicy medyczni zapewniają jednak, że nie odchodzą od pacjentów i w żaden sposób protest nie wpłynie na ich pracę. – Nie będzie żadnych utrudnień. Nie będziemy ani wolniej pracować, ani nie będziemy bardziej skrupulatni niż zwykle. Nic takiego nie będziemy robić. Jak jest czas i odpowiednie okoliczności, to przedstawiamy pacjentom co chcemy osiągnąć – wyjaśnia Rafał Jakubowicz z NSZZ „Solidarność” Pracowników SPPR w Krośnie.

Nie chcą być dyskryminowani

Ratownicy z krośnieńskiego pogotowia ratunkowego solidaryzują się z kolegami z całej Polski. Oflagowali budynek pogotowia przy ul. Grodzkiej, ubrali czarne koszulki z logiem protestu, a na ambulansach pojawiły się naklejki oraz flagi. Podkreślają, że chcą m.in. tego, żeby ratownicy medyczni byli potraktowani minimum na równi z pielęgniarkami i pielęgniarzami systemu ratownictwa medycznego. – Chodzi o to, żeby płaca za wykonywaną pracę była jednakowa. Pracujemy razem, obok siebie, ramię w ramię, a dysproporcje finansowe są spore odkąd minister Zembala z poprzedniego rządu (PO-PSL) przyznał pielęgniarzom i pielęgniarkom dodatek „4×400 zł” – mówi Rafał Jakubowicz.

Od dwóch lat dodatek ten jest zwiększany co roku o 400 zł. Aktualnie wynosi 800 zł brutto, a docelowo ma osiągnąć pułap 1600 zł. Propozycja ministerstwa przedstawiona ratownikom medycznym była o połowę mniejsza, mimo że wykonują oni te same czynności co pielęgniarz czy pielęgniarka. – To jest nierówne traktowanie, dyskryminacja zawodu ratownika medycznego – stwierdzają związkowcy z Krosna.

Ratowników bulwersują te dysproporcje tym bardziej, że wymaga się od nich zbierania tzw. punktów edukacyjnych, dwustu w ciągu 5 lat, co nie dotyczy pielęgniarzy i pielęgniarek. – To jest kolejna niesprawiedliwość. Jesteśmy zespołem, wykonujemy te same czynności i mamy te same uprawnienia. Ratownicy muszą zbierać punkty uczestnicząc w różnych szkoleniach czy seminariach na własny koszt, a pielęgniarz – pielęgniarka nie ma obowiązku kwalifikacyjnego. Wystarcza im specjalizacja i póki co nie muszą doskonalić się w tym co robią – wyjaśnia R. Jakubowicz, który jednocześnie jest ratownikiem medycznym i pielęgniarzem.

Ratownicy postulują także o nowelizację ustawy o PRM i wprowadzenie zapisu o trzyosobowych zespołach ratowniczych. Obecnie obowiązujące przepisy dają możliwość działalności zespołów dwuosobowych, z czego jedna osoba pełni rolę kierowcy, a druga – kierownika zespołu. – To jest patologiczna sytuacja, szczególnie jeśli trzeba wykonać zaawansowane zabiegi ratunkowe, np. resuscytację. Sprowadza się to do tego, że mamy mocno ograniczone możliwości i musimy wzywać na miejsce dodatkowy zespół – wyjaśniają pracownicy krośnieńskiego pogotowia.

Ratownicy medyczni chcą także upaństwowienia ratownictwa medycznego. – Nazwę mamy bardzo ładną, a w rzeczywistości w wielu województwach jest tak, że to podmioty prywatne wykonują zadania Państwowego Ratownictwa Medycznego. Tam ratownicy zatrudniani są na umowach cywilno-prawnych, a nie umowach o pracę i dochodzi do pewnych patologii, bo nie dotyczy ich kodeks pracy i mogą wykonywać pracę kilka dób pod rząd. To łączy się z jakością udzielonych świadczeń – mówi R. Jakubowicz.

Protest ratowników medycznych z krośnieńskiego pogotowia, a jest ich około 65 (na ok. 25 pielęgniarzy i pielęgniarek – wyjaśnia red.) popiera dyrekcja placówki. Solidaryzują się z nimi również pozostali pracownicy jednostki, z których połowa to członkowie „Solidarności”. – Z załogi liczącej 137 osób, 57 to związkowcy – wyjaśnia Piotr Soboń. – Wszyscy są z nami. Wiedzą o co walczymy i na czym polega praca ratowników medycznych. Dlatego budynek naszego pogotowia oraz ambulanse są oflagowane i oklejone znakami protestu, podobnie jak w całej Polsce – wyjaśniają P. Soboń i R. Jakubowicz.

karetka

Ratownicy z Jasła też protestują

Czarne koszulki z logiem protestu noszą też jasielscy ratownicy, a karetki zostały oflagowane i mają naklejki. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na to, że ich środowisko i praca są marginalizowane od wielu lat. W Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle pracuje ich blisko 60 i wszyscy dołączyli do protestu. – Chodzi zarówno o poprawę warunków płacy, jak i pracy. Zarabiamy około 2 tysiące złotych na rękę, a oczekuje się od nas coraz więcej. My walczymy jedynie o tyle, ile zaoferowano pielęgniarkom. Nie chcemy ani więcej, ani nie kosztem innych. Sama pasja też nie zapewni nam bytu, nawet na minimalnym poziomie. Chcielibyśmy jedynie równego traktowania zwłaszcza, że jesteśmy jedną z trzech służb strategicznych. Pierwszą wymienianą w kolejności, ale ostatnią braną pod uwagę. Nikt nie wyobraża sobie naszego braku, ale też nikt nas nie zauważa. My po prostu mamy być zawsze i wszędzie, do dyspozycji każdego i tylko wtedy, kiedy jesteśmy potrzebni. Poza tym tak jakbyśmy nie istnieli – mówi Andrzej Głodziak, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego w Jaśle.

Wymaga się od nich coraz wyższych kwalifikacji, wzrastają kompetencje i obowiązki, a oni ciągle są na marginesie. Muszą odbywać szkolenia, staże, warsztaty, ale muszą je pokrywać z własnych pieniędzy.

Jest dla pielęgniarek, a dla ratowników nie ma

Jasielscy ratownicy podkreślają, że ich zawód obciążony jest dużym stresem wynikającym zarówno z ryzyka, jak i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Może ich praca nie jest aż tak ciężka fizycznie, ale to obciążenie wynikające ze stresu, z tej gotowości do wyjazdu jest bardzo duże. Rocznie mają około 50 tys. wyjazdów karetkami do różnych zdarzeń, wypadków i urazów, udzielają pomocy nieprzytomnym i osobom z zatrzymaniem krążenia, z zawałami, udarami, przy porodach i w szeregu sytuacjach wynikających z gwałtownych zmian stanu zdrowia, bezpośrednio zagrażających życiu zarówno dorosłych, jak i dzieci. Do tego nie mają pomocy psychologa, jak inne służby np. policja czy straż. – Jak się nie uda pomóc poszkodowanemu, to zastanawiamy się, czy wszystko zrobiliśmy jak trzeba. Ratujemy o każdej porze dnia i nocy, w różnych ekstremalnych warunkach, nie tylko pogodowych. Nasza praca nie jest może zbyt spektakularna, jednak gdy jedni walczą o mienie, my w karetkach walczymy przede wszystkim o życie ludzkie. I nie ma w tym cienia przesady – zaznacza A. Głodziak.

Protest nie ma i nie będzie miał wpływu na jakość ich pracy, bo nigdy nie zostawią nikogo bez pomocy. Na pewno nie będzie tak, że przestaną wyjeżdżać do różnych zdarzeń.

– Dwa lata temu minister zdrowia przyznał 1600 zł brutto podwyżki pielęgniarkom. My tylko chcemy tych samych pieniędzy, ani więcej, ani nie kosztem innych. Nie może być takiej różnicy między pracownikami. Każdemu należy się szacunek i godziwa zapłata, ale skoro znalazły się pieniądze dla 300 tysięcy pielęgniarek, to nie ma dla 12 tys. ratowników w Polsce? Poza tym system powinien być ujednolicony w całym kraju – stwierdza związkowiec.

Jeżeli ta forma protestu nie przyniesie efektu, to nie wykluczają manifestacji centralnych, a nawet głodówki czy strajku.

Wioletta Zimmermann-Szubra, Marzena Miśkiewicz/Nowe Podkarpacie

Tekst ukazał się w numerze 22 Tygodnika regionalnego „Nowe Podkarpacie” z 31 maja br.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj