środa, 17 sierpnia, 2022

Tymczasowy „stop” dla lądowiska dla śmigłowców

0
Tymczasowy „stop” dla lądowiska dla śmigłowców
Udostępnij:

Kilka miesięcy temu los SOR-u zależał od tego, czy uda się uduchowić lądowisko dla śmigłowców. Problem był na tyle poważny, że dyrekcja szpitala, władze powiatu, miasta oraz Stowarzyszenie Lotnicze Ikar podjęły wspólnie heroiczny wręcz trud by nie dopuścić do likwidacji SOR. Sukces był bliski, ale starostwo już nie chce takiego lądowiska.

O groźbie likwidacji Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Jaśle pisaliśmy    tutaj   i   tutaj

To był wręcz spektakularny pokaz tego, że w sytuacji zagrożenia można zapomnieć o lokalnych animozjach i różnicach w poglądach politycznych. Media trąbiły o tym na lewo i prawo. Wspólny interes mieszkańców był najważniejszy. Wszystko było już prawie przygotowane, można było ruszać z inwestycją, aż tu nagle starostwo powiedziało „stop”.

Wróćmy jednak do początków.

Osiem lat temu wraz ówczesnym kierownikiem promocji i architektami z Urzędu Miasta rozmawialiśmy o tym, że to lądowisko jest dla miasta koniecznością – mówi Leszek Preisner, prezes Stowarzyszenia Lotniczego Ikar. – Nie dla nas, do dyspozycji mieliśmy przecież duże i wygodne lotnisko z hangarem w Krośnie, a to zaledwie 25 km od Jasła. W dzisiejszych czasach lądowisko to przyszłość i szansa rozwoju dla każdego miasta i dlatego tak bardzo o nie zabiegaliśmy. Teraz wiadomo już, że nadziei na autostradę lub chociaż drogę szybkiego ruchu w najbliższym czasie nie ma, lądowisko jest więc jedyną szansą na szybką komunikację – choćby w sytuacjach kryzysowych. Warto też zauważyć, że lądowisko to nie jest jakaś duża inwestycja. Chodzi bardziej o świadomość i dobre chęci niż o pieniądze.

Idea wydawała się słuszna, a i potrzeba w pełni uzasadniona, dlatego włodarze miasta zdecydowali o wpisaniu lądowiska do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w terenie Warzyc. Niedługo po tym zmieniły się władze miasta, a tym samym pojawiło się inne spojrzenie na ten problem i lądowisko zostało wykreślone z mpzp. Sprawa ucichła praktycznie do wiosny tego roku, kiedy to okazało się, że Szpitalny Oddział Ratunkowy przestanie istnieć od nowego roku, jeśli nie będzie miał swojego lądowiska dla helikopterów. Dotychczas szpital korzystał z wyznaczonego miejsca przy stacji Grosar, teraz trzeba było zapomnieć o takiej „amatorszczyźnie”.

Pospolite ruszenie

Na ratunek dla SOR-u ruszyła nie tylko dyrekcja szpitala, ale także starostwo będące organem prowadzącym dla szpitala, miasto oraz Stowarzyszenie Ikar. Szukając rozwiązania problemu wskazano na lądowisko pas startowy dla lekkich samolotów, z którego korzystali jasielscy piloci i na lokalizację którego mieli już wszystkie zgody z Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Zdobycie tych zatwierdzeń, pozwoleń i wpis do rejestru lądowisk to długi i trudny proces. Dzięki współpracy wymienionych podmiotów została opracowana koncepcja wykorzystania lądowiska Ikar-Jasło na potrzeby szpitala. Miasto opracowało dokumentację na budowę drogi gminnej i zjazdu z niej oraz terenu pod samo lądowisko. Sukces był blisko i tym razem miałby zasłużonych kilku ojców. Tymczasem minister zdrowia przesunął o trzy lata termin warunkujący funkcjonowanie SOR-ów od posiadania lądownika dla śmigłowców. Kiedy przysłowny „nóż na gardle” został zdjęty cała, rozpędzona już na dobre procedura została zatrzymana.

To nasza, Polaków, cecha narodowa. W sytuacjach zagrożenia potrafimy się zjednoczyć i współpracować ze sobą dla dobra sprawy. W tym przypadku szpital, powiat i miasto, przy pomocy naszego stowarzyszenia, potrafiły przygotować wszystko w tak krótkim czasie, że chyba nigdzie w Polsce nie udało się czegoś takiego zrobić – komentuje Preisner. – To był naprawdę projekt nowatorski w skali całego kraju. Wielu ludzi dobrej woli zrobiło naprawdę dużo, by to lądowisko mogło służyć szpitalowi, a teraz wyszło jak wyszło.

Będą zmiany w mpzp

Na wniosek starostwa, na sesji w dniu 25 listopada br., jasielscy radni wyrazili zgodę na przestąpienie do zmiany mpzp dla obszaru Warzyce.

– Przeprowadzenie procedury zmiany miejscowego planu oraz studium uwarunkowań pozwoli na zabezpieczenie terenu na budowę lądowiska dla helikopterów w Jaśle – wyjaśnia Sława Liniewska, architekt miejski. – Obecnie obowiązujący plan zagospodarowania przewiduje na tym obszarze tereny zielone i dla przemysłu, tak więc w świetle obowiązującego prawa, realizacja tej inwestycji byłaby niemożliwa. Droga dojazdowa do lądowiska została zaplanowana w trybie tzw. specustawy drogowej, zgodnie z którą nie była wymagana zgodność z mpzm. W tej chwili miasto Jasło jest właścicielem gruntu przewidzianego pod tą drogę o szerokości w liniach rozgraniczających 10 metrów.

Dyrektor szpitala jest pełen optymizmu, zapewnia, że Szpitalnemu Oddziałowi Ratunkowemu nic nie zagraża i dziękuje radnym za przyjęcie zmian w mpzp. – Dzięki tym zmianom będzie możliwe bezpłatne otrzymanie od Agencji Nieruchomości Rolnych działek przeznaczonych na cel związany ze służbą zdrowia. Brawo dla radnych, bo miasto dzięki temu zyska –  podkreśla Michał Burbelka, dyrektor szpitala w Jaśle.

Na dowód, że nic złego się nie stało podkreśla, że wokół lądowiska cały czas się coś dzieje.

Już dysponujemy nowym opracowaniem na ten teren, który ma być zagospodarowany. Miasto jest w trakcie sporządzania dokumentacji technicznej – mówi Burbelka. – Rozporządzenie ministra zdrowia z listopada 2011 mówiło o terminie 31 grudnia 2013, określającego ostatni termin na uruchomienie lądowisk. Teraz ten termin przesunięto o 3 lata. Trzeba przyznać, że prace nad lądowiskiem uległy pewnej korekcie, ale nie ma niebezpieczeństwa, że SOR w Jaśle przestanie istnieć. Wspólnie ze starostwem złożyliśmy projekt do marszałka województwa podkarpackiego na rozbudowę SOR-u i na wybudowanej lądowiska dla helikopterów. Projekt opiewa na sumę ok 10 mln. Ile z tego będzie przyznane, nie potrafię powiedzieć, natomiast dodatkowo zabezpieczamy się jeszcze w ten sposób.

Żal czy rozczarowanie?

Wiceburmistrz Antoni Pikul podkreśla dobrą współpracę z powiatem przy pracach nad uruchomieniem lądowiska, ale nie kryje też lekkiego rozczarowania. – Bardzo jestem zadowolony z tej współpracy, która miała miejsce. W sumie zakończyło się to sukcesem, bo mamy pozwolenie na budowę i w każdej chwili możemy realizować to zadanie. Ale musimy pamiętać, że byłoby to lądowisko o charakterze tymczasowym i taki zresztą był nasz cel, o to nam wówczas chodziło. W związki z tym, że minister zdrowia przedłużył termin, starosta podjął decyzję, że rezygnuje z tymczasowości, a że pojawiły się potencjalne możliwości pozyskania większych środków z RPO to postanowili o nie aplikować w przyszłym roku – mówi Pikul.

Czy nie lepiej było zrealizować przygotowaną inwestycję a potem, jeśli projekt starostwa uzyska dofinansowanie, przebudować i rozwinąć istniejące już lądowisko tymczasowe?

– Trudno mi mówić co lepsze, jeżeli starosta podjął taką decyzję, to myślę, że wybrał dobry kierunek. Mnie szkoda tylko tego, że mimo różnego rodzaju poglądów politycznych można w tym mieście coś razem zrobić dla mieszkańców, a potem się z tego rezygnuje – komentuje Pikul. – Wierzę jednak, że nie wszystko zostało zmarnowane, myślę, że docelowo sobie z tym poradzimy. Wszystkiego bym na straty nie spisywał, aczkolwiek szkoda, bo przy okazji tymczasowego lądowiska można było dość spektakularny sukces odnieść. Jakby nie było trochę się w te działania zaangażowaliśmy.

Ostanie słowo należy do starostwa

– Urząd marszałkowski wraz z urzędem wojewódzkim zgłosili budowę kilku lądowisk na terenie Podkarpacia, do projektów które mają być negocjowane na następny okres finansowania, czyli na lata 2014-2020. Powstał więc szansa żeby szukać nie rozwiązania tymczasowego, jakim było planowane lądowisko, w związku z czym podjęliśmy decyzję wstrzymaniu się z budową drogi i odcinka lądowiska, wystąpić do miasta o zmianę mpzp i studium uwarunkowań, narzucających przeznaczenie terenu. I to już jest za nami – mówi Tadeusz Górczyk, etatowy członek zarządu powiatu.

Powiat zabezpieczył środki w budżecie na 2014 r. na opracowanie koniecznej dokumentacji, a także przekazał szpitalowi pieniądze na opracowanej analizy technicznej lokalizacji lądowiska dla potrzeb urzędu lotniczego. Nie wiadomo tylko, czy powiat dostanie dofinasowanie do tego projektu.

– To jest bez znacznie, bo lądowisko musi powstać, tylko już jako docelowe, a nie tymczasowe. Mamy nadzieję, że dostaniemy to dofinansowanie. Wniosek został złożony na kwotę 10 mln zł, ale nawet jeśli nie dostaniemy dofinansowania, to i tak w roku 2015 rozpocznie się budowa lądowiska i drogi dojazdowej – zapewnia Górczyk. – A to czego już wspólnie dokonaliśmy nie zostało odłożone ma półkę. Jestem przekonany, że lwia część tego, co już zostało wykonane, będzie wykorzystane w dalszej procedurze. Skoro zmieniły się uwarunkowania prawne, to lepiej się jeszcze chwilę wstrzymać i zrobić lądowisko docelowe.

Do sprawy wrócimy, a tymczasem czekamy na opinie i komentarze naszych Czytelników.

W wersji papierowej tekst dostępny będzie w najbliższym wdaniu tygodnika Nowe Podkarpacie.

Ewa Wawro

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj