Redakcja portalu Twoje Jasło nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w dziale "Z prawa i z lewa". Poszczególne wypowiedzi są prywatnymi opiniami osób podpisanych pod tekstami.

Powiat leży na łopatkach

1524
Ewa Wawro, red. nacz. TJ

Czy ratownicy medyczni zatrudnieni w Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle będą musieli zwolnić się z pracy? Patrząc na całą tą sytuację można odnieść wrażenie, że powiat leży na łopatkach.

Rozwiązania dotychczasowych umów  o pracę i zawarcia umów przedwstępnych oczekuje od 45 jasielskich ratowników dyrektor Samodzielnego Publicznego Pogotowia Ratunkowego w Krośnie, pomijam inne kwestie organizacyjne z tym związane. Zgodnie z przyjętą aktualizacją planu działania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego dla województwa podkarpackiego to on teraz chce rozdawać karty.  A atuty ma mocne. Dotychczas NFZ ogłaszał konkurs na pięć regionów operacyjnych: krośnieński, przemyski, rzeszowski, mielecki i bieszczadzkie pogotowie ratunkowe. Każdy z wymienionych sam przystępował do konkursu, ale realizację zadań powierzał też swoim podwykonawcom i z nimi dzielił się pieniędzmi z kontraktu. Takim podwykonawcą był jasielski szpital.

Ale przyszło nowe i reguły gry się zmieniają. Od 1 marca br. w naszym województwie funkcjonować będzie jedna dyspozytornia medyczna i jeden rejon operacyjny. Kto będzie dysponentem starającym się o środki w ramach konkursu na udzielanie świadczeń zdrowotnych w zakresie ratownictwa medycznego jeszcze nie wiadomo, ale na pewno będzie nim największy podmiot, który wykaże, że jest w stanie zabezpieczyć całe województwo. Aby temu sprostać  Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie zawiązała konsorcjum, w którego skład wchodzą pogotowia ratunkowe z Krosna, Mielca, Przemyśla i powiatu bieszczadzkiego. To oznacza poważne zmiany dla jasielskiego pogotowia. Dyrektor krośnieńskiego pogotowia zamierza bowiem wprowadzić dość istotne zmiany w starym układzie. Na początek oczekuje od ratowników z Jasła aby podpisali umowy przedwstępne z opcją  rozwiązania dotychczasowych umów o pracę z jasielskim szpitalem. Jak tłumaczy od 1 marca będą mogli być zatrudnieni w strukturze krośnieńskiej, tylko, że wszystkich nie zatrudni. Krosno – zgodnie ze swoją ofertą, strukturą zatrudnienia i systemem pracy – potrzebować będzie do obsługi naszego powiatu 45 ratowników, tymczasem w Jaśle mamy aktualnie 64 ratowników (68 było na koniec 2019 r., ale 4 odeszło na emeryturę) a więc już na starcie reformy 19 stracić może pracę i problem, jakie kryteria zastosować, aby wybrać tych 45 „szczęśliwców”?

Ratownicy mają prawo do wkurzenia, bo za swoją ciężką, ofiarną pracę, za narażanie swojego życia dla innych, teraz czeka ich taka „nagroda”, przysłowiowy „wyścig szczurów”.

A jeśli Krosno nie wygra kontraktu to co? Gdyby ratownicy się zwolnili, to czekałaby ich „zielona trawa”. Krosno chce mieć podpisane umowy przedwstępne i co najmniej dwuletnie umowy z jasielskim szpitalem na karetki, pomieszczenia, sprzęt itp. To jest warunkiem dla Krosna, żeby mogli złożyć ofertę bazując na jasielskich zasobach. Oczywiście Krosno może ją złożyć poza jasielskim szpitalem i we własnym zakresie zorganizować pogotowie  w Jaśle (bo np. nadwyżki osób czy sprzętu przejmie z innych powiatów) i co wtedy? Wszyscy albo prawie wszyscy nasi ratownicy, 64 na wypowiedzeniu, z przyczyn organizacyjnych (no bo przecież Jasło nie miałoby kontraktu z NFZ) na „zieloną trawkę”. 

W obronie zagrożonych ratowników występuje m. in. dyrektor Michał Burbelka, który podkreśla, że pogotowie było jego oczkiem w głowie. Nie wnikam w to czy tak było naprawdę, zastanawia mnie jednak czy to właśnie działania dyrektora nie przyczyniły się do tego, że tylu ratowników może stracić pracę. Tak można by wnioskować patrząc na zatrudnianych co roku w tym dziale szpitala pracowników. Popatrzmy na poniższe zestawienie sporządzone przez dyrektora w „Programie Naprawczym Szpitala Specjalistycznego w Jaśle na lata 2020 -2021 – aktualizacja ” z dnia 30 września 2020 r.

Idąc tym tokiem myślenia dyrektor Burbelka, pomimo zmiany od 1 kwietnia 2019 r. zasad kontraktowania i zabezpieczenia w zespoły ratownictwa medycznego w naszym województwie, przyjmował nowych ratowników i podwyższał im pensje, gdyż wiedział, że po kolejnych zmianach w tym systemie zmierzającym w kierunku ich centralizacji, pozbędzie się ich ze swojej listy płac, a on mógł być „dobrym wujkiem” pogotowia. Po zmianach pracownicy mieli nic nie stracić, bo wszystkich przejmie przecież Krosno. A tu okazuje się, że trafił na minę i to wielką. Nie dość, że część ratowników straci pracę, to jeszcze szpital będzie musiał wypłacić im odprawy.  Mało tego! A jeśli nowy plan nie zostanie wprowadzony, to czy Jasło dostanie ekstra kontrakt i kasę na utrzymanie własnego pogotowia i czy te własne zespoły ratownictwa medycznego będą funkcjonować w ramach systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego w województwie podkarpackim?

Patrząc na całą tę sytuację można odnieść wrażenie, że powiat leży na łopatkach. Jeżeli nie dostanie kontraktu (a może nie dostać, po tych majowych zmianach i ogłoszonym 29 grudnia 2020 r. przez NFZ postępowaniu na świadczenie usług w zakresie ratownictwa medycznego na terenie naszego województwa), to utrzymanie zespołów ratowniczych będzie na garnuszku szpitalnego budżetu czytaj powiatowego budżetu. Czy sytuacja ekonomiczna szpitala wymyka się spod kontroli, a zatem czy to właśnie mogło być powodem złożenia wypowiedzenia przez dyrektora z pełnionej funkcji?

I jeszcze jedno pytanie: dlaczego dopiero teraz taki szum i rwetes? Nowy plan działania systemu PRM dla naszego województwa zatwierdzony został 29 maja ub.r. i zmiany były zapowiadane i co najważniejsze przewidywalne. Oczywiści stan epidemii, dużo zadań, walka z czasem, ale mimo wszystko było sporo czasu jeżeli już nie na rozmowy, negocjacje, uściślenie zasad prowadzenia akcji ratowniczej i przejmowania zasobów ludzkich i sprzętowo-materiałowych to chociaż na rzetelną informację. Ale jak to u nas bywa wszystko na ostatnią chwilę, wszystko „za pięć dwunasta”. W trosce o ratowników i w trosce o szpitalny budżet należało rozważyć wszystkie możliwe scenariusze a nie tylko ten hura optymistyczny. Dyrektor Burbelka trafił na niezłą minę i teraz, chciał nie chciał, popiera starania ratowników o utrzymanie systemu pracy  w trzyosobowych zespołach i przejęcie wszystkich aktualnie zatrudnionych jasielskich ratowników przez Krosno, ale przecież ta sytuacja była do przewidzenia, bo chyba nikt nie przypuszczał, że dyrektor krośnieńskiego pogotowia będzie chciał dołożyć do naszego „garnuszka” skoro wytyczne dotyczące działania i kontraktowania usług ratownictwa medycznego były i są jasne. I były znane naszemu dyrektorowi od 1 kwietnia 2019 r.

Jak nic powiat leży na łopatkach.

Ewa Wawro
red. nacz. TJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj