niedziela, 6 września, 2026

Dajmy mu zarządzać. Potem rozliczmy z efektów

0
Dajmy mu zarządzać. Potem rozliczmy z efektów
Udostępnij:

Komisja konkursowa dokonała wyboru. Spośród kandydatów, którzy stanęli przed nią pod koniec sierpnia, wskazała Jarosława Kosonia jako kandydata na stanowisko dyrektora Szpitala Specjalistycznego w Jaśle. Teraz decyzja należy do Zarządu Powiatu w Jaśle. Jeśli Zarząd zaakceptuje ten wybór, nowy dyrektor obejmie placówkę w momencie, w którym chyba nikt rozsądny nie może mu zazdrościć tego stanowiska.

Bo to nie będzie wygodny gabinet, spokojne administrowanie i przecinanie wstęg. To będzie wejście do szpitala, który od dawna zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, kadrowymi i organizacyjnymi. Szpitala, wokół którego przez ostatnie miesiące narosło tyle konfliktów, napięć i nieufności, że odbudowanie normalnych relacji może się okazać niemal równie trudne jak uporządkowanie jego finansów.

A jednak mam nadzieję, że Jarosław Kosoń – jeśli ostatecznie zostanie powołany – temu zadaniu podoła.

Nie dlatego, że komisja konkursowa wskazała właśnie jego. I nie dlatego, że dobrze wygląda jego zawodowy życiorys. Papier przyjmie wszystko, a stanowisko dyrektora szpitala bardzo szybko weryfikuje nawet najlepsze CV. Mam taką nadzieję przede wszystkim dlatego, że jasielski szpital nie ma już czasu na kolejne eksperymenty, okresy przejściowe i uczenie się zarządzania na żywym organizmie.

Nasz Szpital potrzebuje dobrego menedżera.

Człowieka, który najpierw dokładnie policzy, co zastał, a później powie Zarządowi, Radzie Powiatu, pracownikom i mieszkańcom, co zamierza z tym zrobić. Nie za pół roku. Nie wtedy, kiedy kolejny problem wybuchnie nam w twarz. Możliwie szybko.

Chciałabym zobaczyć wreszcie realny plan dla tego szpitala. Nie kolejną listę pobożnych życzeń, nie dokument przygotowany po to, żeby można było powiedzieć, że „program naprawczy jest”. Plan z liczbami, terminami, odpowiedzialnością i odpowiedzią na najbardziej niewygodne pytania: które obszary szpitala generują największe straty i dlaczego? Gdzie można szukać oszczędności bez ograniczania bezpieczeństwa pacjentów? Jak odbudować kadry? Jak utrzymać oddziały, które są potrzebne mieszkańcom? Jak zwiększyć przychody? Jak wykorzystać kontrakt z NFZ? Jakie inwestycje są naprawdę konieczne, a z czego – przynajmniej na razie – trzeba zrezygnować? I wreszcie: ile to wszystko będzie kosztowało.

Bo pieniędzy w tej historii nie da się ominąć. Możemy dyskutować o kolejnych milionach, kredytach, poręczeniach i pomocy ze strony powiatu, ale pieniądze bez planu są tylko sposobem na kupowanie czasu. A czas kupowany za publiczne pieniądze jest wyjątkowo drogi.

Nowy dyrektor będzie musiał również odbudować coś, czego nie da się wpisać do Excela – zaufanie pracowników. Po tym wszystkim, co działo się w jasielskim szpitalu, nie wystarczy powiedzieć załodze, że od dziś zaczynamy nowy rozdział. Ludzie muszą zobaczyć, że decyzje mają sens, obowiązują jasne zasady, a rozmowa z personelem nie jest przedstawieniem organizowanym wtedy, kiedy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.

Ale jest jeszcze jeden warunek. Być może najważniejszy. Jeżeli Zarząd Powiatu zdecyduje się powierzyć Jarosławowi Kosoniowi kierowanie szpitalem, musi pozwolić mu kierować szpitalem.

Dyrektor nie może być figurantem, którego nazwisko wpisujemy na drzwiach gabinetu, podczas gdy decyzje personalne, organizacyjne czy finansowe zapadają gdzie indziej. Nie można wymagać od człowieka odpowiedzialności za wynik, a jednocześnie odbierać mu możliwość podejmowania decyzji. Nie można oczekiwać restrukturyzacji, a potem blokować każdej trudnej decyzji, bo ktoś zadzwonił, ktoś się obraził albo komuś politycznie zrobiło się niewygodnie.

Jeżeli ma odpowiadać – musi mieć narzędzia i realną samodzielność. A potem trzeba go z efektów tej pracy bezwzględnie rozliczać.

Nie oczekuję cudów. Zresztą po latach zajmowania się sprawami jasielskiego szpitala jestem chyba ostatnią osobą, która uwierzyłaby, że jeden człowiek wejdzie do gabinetu dyrektora i po kilku miesiącach wszystkie problemy znikną. Skala kryzysu jest zbyt duża, a część problemów narastała przez lata.

Oczekuję czegoś znacznie bardziej przyziemnego: profesjonalnego zarządzania, odwagi, uczciwego nazywania problemów, konkretnego planu i konsekwencji w jego realizacji.

I bardzo chciałabym za rok móc napisać, że tym razem się udało. Nie dlatego, żeby rację miała komisja konkursowa. Nie dlatego, żeby sukces mógł sobie przypisać Zarząd Powiatu. Nawet nie dlatego, żeby ktoś z nas mógł powiedzieć: „a nie mówiłem”.

Tylko dlatego, że jasielski szpital naprawdę nie potrzebuje już kolejnej wojny o szpital. Potrzebuje szansy na normalność.

Ewa Wawro,
radna RPJ
subiektywny obserwator