Na środowej sesji Rady Powiatu nikt nie kwestionował potrzeby udzielenia pomocy Specjalistycznemu Szpitalowi w Jaśle. Wręcz przeciwnie – wszyscy radni byli zgodni, że placówkę trzeba ratować. Różnica zdań dotyczyła czegoś zupełnie innego. Chodziło o odpowiedzialność za decyzję, która może mieć konsekwencje finansowe dla całego powiatu przez wiele kolejnych lat.
Projekt uchwały zakładał przystąpienie Powiatu Jasielskiego do długu szpitala w wysokości 20 mln zł. To nie jest zwykłe poręczenie kredytu. W praktyce oznacza to, że Powiat stanie się współodpowiedzialny za jego spłatę, a wierzyciel będzie mógł dochodzić należności również od samorządu.
To bardzo poważna decyzja. Tym bardziej że zaledwie kilka miesięcy temu Powiat udzielił szpitalowi nieoprocentowanej pożyczki w wysokości 6 mln zł. Dzisiaj pojawia się kolejny wniosek o wsparcie finansowe, ale nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie – jaki jest plan wyprowadzenia szpitala z kryzysu, z finansowej zapaści?
Od wielu miesięcy na łamach TwojeJaslo.pl piszemy o narastających problemach finansowych szpitala. Zwracaliśmy uwagę, że samo dokładanie kolejnych pieniędzy nie rozwiąże problemu, jeśli nie będą one elementem przemyślanego programu naprawczego. Pisaliśmy również o potrzebie przeprowadzenia niezależnego audytu, który powinien odpowiedzieć na pytanie, jakie decyzje doprowadziły do obecnej sytuacji i jakie działania należy podjąć, aby ją odwrócić. Niestety, mimo zapowiedzi, audyt wciąż nie został zlecony.
Podczas środowej sesji po raz pierwszy usłyszeliśmy kilka konkretnych pomysłów dotyczących przyszłości szpitala. Mówiono o utworzeniu Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, uruchomieniu własnej podstawowej opieki zdrowotnej czy szukaniu dodatkowych źródeł przychodów. To są kierunki, które nie tylko należało przeanalizować, ale przede wszystkim wdrożyć. Problem polega jednak na tym, że nadal są to jedynie zapowiedzi. Szpital pilnie oczekuje dodatkowych przychodów, a nie zapowiedzi pomysłów czy możliwości, potrzebuje działań. Radni nie otrzymali nawet koncepcji programu restrukturyzacji, który pokazywałby, jakie działania i kiedy zostaną podjęte, ile będą kosztowały, jakie przyniosą efekty i w jakim czasie mają poprawić sytuację finansową placówki.
Właśnie dlatego większość radnych uznała, że nie można podejmować decyzji o przystąpieniu do 20-milionowego długu wyłącznie na podstawie ustnych deklaracji. Tak ważna sprawa wymaga dokumentu, który będzie można przeanalizować, ocenić i do którego w przyszłości będzie można wrócić, rozliczając efekty jego realizacji.
Podczas dyskusji powiedziałam, że nie chcemy dawać szpitalowi kolejnej „ryby”, chcemy dać „wędkę”. To nie był przypadkowy slogan czy hasło. Jeżeli 20 mln zł miałoby jedynie odsunąć problemy o kilka miesięcy, byłaby to zła decyzja. Jeżeli natomiast dobrze przygotowany program restrukturyzacji pokaże, że do skutecznego uzdrowienia szpitala potrzeba nie 20, ale 30 czy nawet 35 mln zł, to również trzeba mieć odwagę o tym rozmawiać. Znacznie lepiej raz podjąć trudną, ale przemyślaną decyzję niż co kilka miesięcy wracać do kolejnych pożyczek i kolejnych kredytów, których samorząd powiatowy mimo dobrych chęci nie będzie w stanie udźwignąć.
Dzisiaj najcenniejszym kapitałem nie są kolejne miliony złotych. Jest nim wiarygodny plan i zdeterminowany partner, który pokaże, że szpital ma realną szansę wyjść z kryzysu. Bez takiego planu i tej determinacji w jego realizacji każda następna złotówka będzie jedynie kupowaniem czasu.
I właśnie dlatego projekt uchwały został zdjęty z porządku obrad. Nie dlatego, że radni nie chcą pomóc szpitalowi. Wręcz przeciwnie – chcą zrobić to w sposób odpowiedzialny i dający szansę na trwałą poprawę sytuacji, a nie tylko na jej chwilowe odsunięcie. Dają czas dla kierownictwa szpitala i zarządu na wypracowanie optymalnych rozwiązań, na doprecyzowanie umów bankowych przy akceptacji przez radnych konieczności zadłużenia budżetu powiatu i tym samym ograniczenia innych wydatków.
Ewa Wawro



























































